Czas

Bądź pozdrowiony najświętszy i umiłowany Bracie. Przybywam albowiem czas się obudzić – czas dobiega końca. Nie mówię tutaj bynajmniej o Twoim personalnym poczuciu czasu, albowiem czas jest niepoliczalny, czas jest jeden. Mamy go już wszyscy serdecznie dość. Mamy po dziurki w nosie czasu. Czas nam zbrzydł. Przybywam, aby zaprosić Was do wyjścia z czasu juz teraz, w tej sekundzie, w tym oddechu. Pozostańcie w stanie bez czasu – który jest Waszym wiecznym stanem – nawet będąc tutaj, w formie, w iluzji, w złudzeniach. Albowiem nawet śniąc o śmierci, o oddzieleniu, możesz śnić i doskonale wiedzieć gdzie jest Twój dom. Możesz śnić, lecz jednocześnie być cichą i skrytą inkarnacją Mocy i Miłości Bożej. Posyłam Was więc do szerzenia i dawania bezosobowej, całkowicie nieegotycznej Miłości dla siebie oraz wszystkich Waszych współbraci.

Przybywam przypomnieć Wam, iż całe moje nauczanie można zawrzeć w dwóch banalnych i prostych przykazaniach miłości które już są Wam znane. Do drugiego przykazania dodam jedynie formułę, która pierwotnie się tam znajdowała – Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, albowiem bliźni Twój jest twym Bratem, a w Bogu jesteście równi i jesteście jednością.

Bez tych dwóch przykazań Wasz świat, Wasza egzystencja jest całkowicie wyprana z sensu. Nic nie osiągniecie, a wszystko co będziecie próbowali zbudować, nie opierając się na jedynych słusznych fundamentach, jakimi jest Miłość do Boga, Miłość do Bliźniego, Miłość do Siebie (w tej właśnie kolejności), zostanie przez Boga zburzone. Albowiem Bóg jest jak ocean, a Wy jesteście jego sługami na plaży. Jeżeli budujecie w piasku, którym jest działanie wedle zasad i „mądrości” tego świata, to przyjdzie przypływ i wasze budowle, wasze zamki runą, znikną. Ja natomiast przychodzę do Was, aby powiedzieć Wam, że jeżeli na chwilę oderwiecie wzrok od piasku, w którym budujecie od tak dawna, od wielu, wielu ziemskich inkarnacji, to wówczas dostrzeżecie, że zaraz obok plaży jest potężny i masywny klif, gdzie czeka na Was schronienie już odkryte – odkryte przeze mnie i innych mi podobnych. W tym schronieniu wszystko jest Wam zapewnione. Ja stoję właśnie na tym klifie i macham do Wszystkich Braci którzy bawią się jeszcze w piasku, o podjęcie krótkiej wędrówki, krótkiego marszu w stronę klifu. Większość z Braci wędruje po plaży, podchodzi do klifu i gdy tylko postawi parę pierwszych kroków na skale, wraca z przerażeniem na piasek. Skała ma zupełnie inną fakturę, inaczej się ją odbiera. Większość z tułających się jeszcze Dusz lubi zabawy w piasku – jest miękki, nietrwały, można z niego tworzyć różne rzeczy. Lecz tak jak dzieci które wracają z zabaw w piaskownicy do domu, gdy są już zmęczone, tak i Wy szykujecie się do drogi. Odległość z plaży do klifu jest bardzo krótka, a ja niczym latarnia oświecam Wam drogę. Idąc w stronę Domu Ojca, będąc wciąż w czasie, będziecie mijać wszystkie Wasze piaskowe budowle, konstrukty. I tak jak wcześniej się nimi zachwycaliście, oglądając zrodzone z dziecięcą fantazją kształty, tak teraz, gdy rozpoznajecie fundamentalną różnicę pomiędzy skałą a piaskiem, teraz, gdy patrzycie na budulec z którego rzeczy są powiązane – Teraz już nie cofniecie się. Nie będziecie wracać do iluzji, nie będziecie zatrzymywać się i kompulsywnie bawić jakąś szczególnie upodobaną piaskową zabawką. Będziecie mijać braci, którzy wydają się pochłonięci zabawą w piasku, nie będzie Was to ruszać, nie będzie Wam to przeszkadzać kochać siebie, jak i kochać ich z taką samą mocą.

Albowiem miłość do Boga pcha Was do przodu. A ja, będąc na klifie, jedynie do Was macham, choć ostatnio widząc niewielką skuteczność mych dotychczasowych działań, zacząłem budować latarnie, neony i inne fanaberie aby przyciągnąć Waszą uwagę, abyście spojrzeli w Górę i zobaczyli i uwierzyli – tak, klif istnieje. Dom istnieje. Wystarczy chwila czasu i będę na miejscu.

Albowiem nawet na tej plaży jesteście bezpieczni. Jesteście Dziećmi Bożymi, a Wasze budowle z piasku to Wasze ciała, wasze związki, wasze relacje, wasze kariery, zawody, nieruchomości, dzieci, rodzina. W związkach z Braćmi, wystarczy abyście rozpoznali, że to co widzicie jako ciało Waszego brata, które jest młode lub stare, bogate lub biedne, zdrowe lub chore, to jedynie wytwór z piasku – nic więcej. Możecie wiedzieć to i kochać Prawdę, jaką jest Dziecko Boże, w Waszych braciach. Nie kochajcie budowli z piasku, nie bójcie się budowli z piasku – rozpoznajcie i czujcie jej ostateczną tymczasowość.

Pozdrawiam Was i z Serca Wam bogosławię,

Jeszua