Wykład 1

Kochani, najdrożsi Przyjaciele najczystszego Światła, źródła wszelkiej Komunii i Błogosławieństwa. Długo, długo na mnie czekaliście. Niepotrzebnie, gdyż stale jestem z Wami. Kim jestem? Zwą mnie Jezusem, choć preferuję moje pierwotne imię, które w Waszym języku zabrzmi Jeszua. Współtworzymy dla Was specjalny rodzaj pracy, pracy z umysłem, pracy z emocjami, którego celem jest wybawienie Was z obłędu, jakim jest postrzeganie świata oddzielenia. Oddzielenie, a mówimy tu o oddzieleniu człowieka od Boga, jest nie tylko nieprawdziwe – jest całkowicie niemożliwe. Wy jesteście tam, gdzie myślicie, że macie się udać. Co to oznacza? Mówiąc wprost – jesteście Dziećmi Bożymi. Słowo dziecko zakłada istnienie Rodzica, który to dziecko spłodził, stworzył. A jako, iż stworzeni jesteście ze Światła, Światłem jesteście, byliście i będziecie. Albowiem czas widziany być może jedynie z czasu, wieczność nic o czasie nie wie. Bóg nic nie wie o Waszych problemach, albowiem Wy nie macie problemów. A jeżeli myślicie, że je macie, zastanówcie się nad tym. Czyż Bóg – Ojciec nie jest miłościwy? Czy Moc Miłości może być czymś innym niż Mocą Miłości?

Zaprawdę powiadam Wam, Bóg jest JEDYNĄ Rzeczywistością, a wszystko, co wydaje się Nim nie być, pochodzi z czasu i w czasie zniknie. Sam czas nie został przez Boga stworzony, albowiem czas reprezentuje wszystko to, czym Bóg oraz Ty, mój święty Bracie, nie jesteście.

Przychodzę do Was, ponieważ czas dobiega końca, a Wy, którzy czytacie te słowa, macie kluczowe zadanie do odegrania. Bynajmniej nie oznacza to, że jest na Was jakaś odpowiedzialność – inna niż odpowiedzialność za siebie, swoje myśli, emocje, zachowania. Pamiętajcie – moja doktryna nie jest moja, lecz Tego, Który mnie posłał. Co to oznacza dla Ciebie? W sumie to nic wielkiego – jedynie Pokój wieczny i Radość istnienia, które już są Twoje. Możesz jedynie chwilowo, czasowo, zagubić siebie, a gubiąc Siebie, gubisz swoje Niebiańskie przymioty.

Przybywam, ponieważ tułaczka dobiega kresu, a Wy, podobnie jak mój umiłowany Brat, który spisuje te słowa, jesteście zmęczeni. Konflikt męczy, wyczerpuje, wysysa soki życiowe z Waszych ciał, dusz, umysłów. Konflikt jest błędem i jest człowiekowi niepotrzebny, zbyteczny. Konflikt, ból i cierpienie nie są Waszym naturalnym stanem. Miłość, Radość, Pokój – oto Nasz naturalny, wieczny i Boski stan. Przypomina mi to slogan Waszego festiwalu Woodstockowego, no może bez brudu i nielegalnych używek :). Ale z seksem :). Albowiem seks jest sposobem wyrażania siebie, komunikacji miłości. Doświadczyć go można jedynie w czasie, lecz to, co jest w seksie przyjemne, to odłożenie na bok bólu i konfliktu, i zastąpienie go czystym wyrażaniem Miłości, tutaj, w formie.

Tak rozumiany seks nie jest niczym złym, jest zwykłą pomocą dydaktyczną, wskazuje on na błogość nie z tego świata, która zamanifestuje się w pełnej okazałości nie w chwilowym uniesieniu, lecz w całkowitym połączeniu się z Bogiem. Na oddaniu się Bogu. Tak jak seks, który ponownie, sam z siebie nie jest niczym złym, może zostać przybrudzony negatywnymi emocjami, tak i Twoje Święte Istnienie może na chwilę uwierzyć w coś, co nie istnieje. To właśnie wiara w to coś, co nazywacie ego, jest źródłem konfliktów, jakich doświadczacie. Ego nie istnieje. Ego jest składową snu o formie, jego jedyną przyczyną. Dlaczego głos ego wydaje się mieć moc sprawczą? To Twoja moc, a Ty masz wolną wolę daną Ci przez Boga, z którą możesz zrobić CO zechcesz. Możesz nawet zechcieć sam się oszukać – i to robisz praktycznie cały czas będąc tutaj w ciele – oszukujesz sam siebie. Przestań więc się oszukiwać. To jedyne, co mam Ci, Wam, do przekazania. Oszustwem jest wiara w złudzenia, albowiem złudzenia nie są złudzeniami, lecz wyborem. Świadomym wyborem. To, że nie pamiętasz tego wyboru, nie ma znaczenia – zrobiłeś to i nikt inny nie może zmienić Twojego świętego zdania.

Jedyne co Bóg może zrobić, to penetrować Twój sen, dając Ci wskazówki jak się obudzić. Tylko Ty sam możesz się obudzić, albowiem ponownie – nic nie przeciwstawia się Twojej woli. Skoro znalazłem się w Twoim śnie, wiedz, że o to poprosiłeś. Tak samo jak możesz nie pamiętać decyzji o zaśnięciu, możesz nie pamiętać decyzji o przebudzeniu się. Wiedz jedno – decyzja o przebudzeniu zapadła, zapadła w Tobie. Gdyby nie pragnienie przebudzenia, dawno zaprzestałbyś czytania tego stosu niedorzeczności i herezji – a w ten właśnie sposób Twój świat określa moje nauczania, choć bardziej trafnym jest stwierdzenie, że Ty tak określasz moje wskazówki – do teraz. Teraz jest świętym miejscem, tylko w Teraz decyzja może zostać zmieniona, a Królestwo na powrót doświadczone. Zamiast więc udawać się na kolejną pielgrzymkę do Częstochowy, pielgrzymuj proszę ciągle do Teraz.

Eckhart Tolle, którego tak uwielbia Wasz ukochany brat, który spisuje te słowa, jest jasnym sygnałem, że ludzkość budzi się na masową już skalę. I o to przebudzenie mi chodzi. Dla niego przybywam. Przebudzenie to wymaga Ciebie, więc proszę Cię weź w nim udział! Niebo jest niekompletne bez Ciebie. Niebo jest stanem Ducha, stanem świadomości. Ten stan jest dla Was osiągalny Teraz – Tu i Teraz. Nie szukajcie więc zbawienia w czasie, albowiem czas jest wszystkim, czym Niebo nie jest. Czas jest zbędny i najlepiej uczynisz całkowicie oddając go Bogu. Oznacza to podporządkowanie się Woli całkowicie odrębnej od Twojej egotycznej, często nieświadomej, lecz całkowicie Twojej decyzji. Bóg jest i nie potrzebuje Twojego pozwolenia, czy nawet przebłysku przyzwolenia, na bycie Bogiem. Tak było, jest i będzie. Nie oczekuj, że kiedykolwiek się to zmieni. Bóg to Bóg, a Ty to Ty. Nie oznacza to, że jesteś nikim – jesteś Świętym Synem samego Boga i jako takiemu należy Ci się władza i jednia z całym Stworzeniem. Dlaczego władza? Bo to, co postanowisz, staje się dla Ciebie prawdziwe. Proszę więc podejmij postanowienie aby być całkowicie jednym ze swym Stwórcą. Dlaczego jednia? Ponieważ przebaczając, stajesz się jednym ze wszystkim. Przebaczenie nie jest porzuceniem usprawiedliwionego i zasłużonego ataku, tak aby przebaczający miał się czym chełpić. To zwykłe i proste zaprzestanie niepoczytalnego ataku na własną Jaźń, albowiem Jaźń twojego Brata jest zarazem Twoją Świętą Jaźnią. Atak na samego siebie zaprawdę nie ma sensu, a bolesne babranie się w fekaliach, jaką jest próba wydania jakiegokolwiek “samodzielnego” osądu, zaprawdę jest bezcelowe.

Mówiąc inaczej, nie osądzaj wedle ciała – to bez sensu. Niech jedynym osądem, na jaki będziesz sobie pozwalał, będzie osąd Ducha Świętego. Duch Święty to nic innego jak Głos Boga, Głos dla Boga w tym świecie. Każdy, absolutnie każdy osobnik Twojego rodzaju posiada we wnętrzu wbudowany na stale mechanizm zbawienia, którym jest pocieszający i uzdrawiający Głos spoza czasu. Ten głos, i tylko i wyłącznie ten Głos, ma moc wyprowadzenia Cię z niewoli grzechu, symbolicznie reprezentowanej w Biblii przez niewolę egipską. Podejmij więc wędrówkę wraz ze Mną i całą resztą synostwa, i wkroczmy wspólnie na drogę zbawienia, na Drogę do Boga.

Droga do Boga nie jest niczym nowym, albowiem ja również, podobnie jak każdy inny oświecony mistrz, musiałem nią kroczyć. Przemierzanie Drogi do Boga nie zajmuje wcale czasu, jak i w czasie możliwe przebycie jest jej całej, lub też sporej części Drogi w jednym Świętym Momencie – wszystko zależy od skłonności do samoudręczania się samej duszy, jej pozostałego apetytu na ból i cierpienie. Nie jest istotne ile dokładnie żyć przebyłeś, lub ile ich Ci pozostało w tym padole, co jest istotne, to Twoja decyzja Teraz, by być Inkarnacją Chrystusa Teraz. Zaprawdę powiadam Wam, wielu z Was wie dokładnie co mam na myśli. Doświadczacie tego stanu Pokoju, stanu Ciszy wewnętrznej, emocjonalnego Bezruchu, który paradoksalnie bywa wypełniony aktywnościami w tym świecie. To naprawdę nie musi być nic wielkiego. Albowiem gdy z uśmiechem robisz zakupy w Biedronce lub dowolnym innym sklepie lub targowisku, gdy spoglądasz na tych wszystkich ludzi bez cienia osądu i negatywizmu, przebaczając i kochając, to wiedz, że jesteś Inkarnacją Chrystusa. Jeżeli faktycznie tego doświadczasz w każdej strefie swojego ziemskiego życia, jeżeli każdą chwilę spędzasz wspólnie z Bogiem, bawiąc się tworzeniem i ze Stworzeniem – jesteś Mistrzem. Prawdziwym Mistrzem. Albowiem Mistrz kocha, przebacza, miłuje i pociesza. Jest liderem, będącym parę nic nieznaczących kroków przed swoimi Braćmi, a jego promienność, ład i spokój emanują, wołając do każdej napotkanej Duszy:

Bóg jest! Wybawił mnie od cierpienia, które jest, rymując, nie do zniesienia. Chodź za mną, zobacz jakim umiejętność słuchania Głosu Boga uczyniła mnie szczęśliwym. Włączam Cię w moje szczęście, a u twych stóp mój Święty Bracie składam ofiarę i podziękowanie, albowiem jesteś ze mną jednym i kocham Cię.

Dokładnie to możesz przekazać każdej napotkanej osobie w jednym uśmiechu czy też spojrzeniu. Chrystus powrócił z odmętów osądu i jest tutaj. Nie mam monopolu na Chrystusa. Chrystus to Ty. Chrystus to Jaźń, połączona z Bogiem, zachowująca przy tym swoje indywidualne, Boskie przymioty i charakterystyki. Umysły są połączone, składają się z jednej, nieskończonej substancji jaką jest Boża Miłość i trwają one w jedynym prawdziwym i Świętym miejscu jakim jest Królestwo Niebieskie. Ty JUŻ tam jesteś. Odłóż na bok zabawki winy, grzechu i lęku, i przyłącz się do wiecznego, radosnego tańca oświeconych, skupionych w Bogu i na Bogu Dusz. Możesz w tym świecie robić cokolwiek, wiedząc, że już mieszkasz w Bogu. Możesz gotować, tańczyć, wychowywać dzieci, chodzić do pracy, ćwiczyć, nabywać nawet tak zwaną ziemską wiedzę. Możesz używać tego, czego pozornie się tutaj nauczyłeś, do szerzenia i dawania Miłości. Lecz nie musisz się niczego uczyć, aby móc dawać Miłość, gdyż tę umiejętność posiadasz perfekcyjnie opanowaną od urodzenia, choć bardziej poprawne jest stwierdzenie, iż jest to umiejetność czy też Boski przymiot, którego nie sposób utracić, nawet podejmując obłąkaną próbę doświadczenia czegoś, czym nie jesteś – a tym właśnie jest decyzja o inkarnacji w formie.

Mój, Wasz umiłowany brat spisujący te słowa prosi o element “praktyczny”, o jakieś ćwiczenie, podobne do takich jakie opisałem w pozostałych pracach, które współtworzyłem czy też dyktowałem – Kurs Cudów, Drogę Mistrzostwa, lub też inne, które nie są mu jeszcze znane. Zaprawdę powiadam Wam, czas przyśpiesza niewyobrażalnie, niczym lawina, która staje się coraz większa i szybsza z każdą Duszą, która się do niej przyłączy. Czym jest przyśpieszenie czasu? Zwykłym przejedzeniem, przejedzeniem nieprawdą, złudzeniami, destruktywnymi myślami lub uczynkami. Przyśpieszenie to nic innego jak głód. Polak jak głodny to zły. Polska, Polacy są głodni BOGA. Nie ceremonii, nie procesji, nie pięknych malowideł lub rzeźb które czci się bardziej niż współbraci w Chrystusie. Ten głód udziela się całemu, tułającemu się jeszcze Synostwu, lecz u Was jest on szczególnie silny. Zaprawdę jesteście narodem Mesjaszy, albowiem mesjasz to zwykła Pani z osiedlowego warzywniaka, która pewnego dnia wstała, stwierdziła, że ma dosyć, odkłada na bok szaleństwo i od Teraz postanawia żyć tylko i wyłącznie w Pokoju. I to tyle, nic więcej nie jest wymagane, to jest po prostu wybór Pokoju. Nie ma żadnej duchowej ścieżki, jest po prostu ciągłe pytanie od Boga do ciebie:

Czego chcesz doświadczać me święte dziecię? Proszę, oto wolna wola, zrób z nią co zechcesz. Kocham Cię i ufam Ci.

A co Ty zrobiłeś? Postanowiłeś zjeść z drzewa poznania dobra i zła. Skoro istnieje tylko Bóg, to czy może istnieć konflikt? – pytał drogi Przemkowi Joel Goldsmith. Odpowiedź jest oczywista. Dobro i zło mogą istnieć jedynie w czasie. A więc innymi słowy, symboliczny Adam zjadł z drzewa poznania czasu. A skoro Bóg jest nieskończony i wieczny, naprawdę nie ma On z czasem nic wspólnego. Owszem, może On tutaj przenikać, gdy ktoś Go bezpośrednio o to szczerze poprosi. Modlitwa do Boga nie jest jednak wyliczanką – Boże daj mi zdrowie ciała, daj mi bogactwo, Boże daj mi spełnienie. Modlitwa jest otwarciem. Jest to otwarcie na doświadczenie spoza czasu, na doświadczenie Jedni, Komunii. Nie ma nic bardziej praktycznego niż modlitwa. Albowiem modlitwa jest mostem łączącym stworzenie na powrót ze swym Stwórcą. Istotne jest, aby ten most był cały czas drożny. Udrożnij go więc poświęcając czas na modlitwę, na świadomą praktykę czucia łączności z Bogiem. Modlitwa nie jest czczym powtarzaniem formułek, licząc w ten sposób, że powtarzając je odpowiednią ilość razy w jakiś magiczny sposób zyskasz uznanie, czy też podziw lub akceptację czegoś, co z pewnością jest Ci tak odległe, że aż obce. Zaprawdę powiadam Wam, Bóg jest Wam bliższy niż oddech. A cóż może być człowiekowi bliższe niż oddech? Dla tych co myślą, że żyją jeszcze wedle ciała, te słowa, podobnie jak pozostałe moje prawdziwe przekazy, nie mają sensu. To dobrze. Albowiem znaczenia tych słów, podobnie jak dowolnego nauczania duchowego, nie da się objąć cielesnym umysłem. Cielesny umysł jest wszystkim, czym Bóg nie jest i dowolna rzecz, czynność lub osoba, która wyciąga Cię spod jego władzy, jest pomocna. Twór prawdziwy, Boski Umysł to Pokój, radość, łagodność, twórczość i Miłość. To jest twój naturalny stan Chrystusostwa. Wszystko inne, co pojawia się w Twym doświadczeniu, co nosi inną wibrację lub częstotliwość, jak smutek, lęk czy złość – to tak naprawdę Twoje własne wołania o Pomoc. Jedyne co musisz zrobić, aby Pomoc nadeszła, to być szczerym całkowicie szczerym, w swoje decyzji, że od Teraz pragnę jedynie Boskiego Pokoju. Boski Pokój jest czymś innym niż to, co cielesny umysł przyjmuje za Pokój. Albowiem wiedz, że gdy mnie sądzono, katowano i krzyżowano, byłem w Boskim pokoju. Pokój ten pochodził z rozpoznania, że wszystko, co mi się przydarza, w każdym momencie, jest moją indywidualną Drogą do Boga.

Ojcze, nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie.

Nie musisz kierować własnym życiem, możesz pozwolić, by Bóg żył przez Ciebie. W tym właśnie pozwoleniu leży Boski Pokój. Na tym kończymy na dziś.

Amen.

Pobierz Wykład 1 jako pdf

Jedna uwaga do wpisu “Wykład 1

  1. Pingback: Droga do Boga – Wykład 1 – Walter Russell i Era Transmutacji

Możliwość komentowania jest wyłączona.