Wykład 4

Moi święci Bracia oraz Siostry,

Wiadomość, którą mam dzisiaj Wam do przekazania, jest naprawdę bardzo prosta – kocham Was. Tę samą wiadomość proszę Was, abyście przekazywali w Moim i Waszym imieniu. Ta wiadomość to Dobra Nowina, zarówno dla głoszącego, jak i przyjmującego. To, co dajesz, budzisz i wzmacniasz w sobie.

Nie oznacza to, że miłość, którą już jesteś w pełnej krasie i okazałości w jakikolwiek sposób się wzmacnia. To, co ulega zmianie, to jedynie Twoje ziemskie doświadczenie. Dzieje się tak, ponieważ jest to jedyna płaszczyzna, na której masz jakikolwiek problem. Sęk w tym, iż ta płaszczyzna nie jest rzeczywista. Powstała ona jako wytwór tkacza iluzji, a tym tkaczem jest ludzki, cielesny umysł. Jesteś więc, mój drogi Bracie oraz Siostro, po wieki, na zawsze, w każdej sekundzie, jak i poza sekundami, doskonałą Miłością – dzieckiem tego, który Cię stworzył. Ten, który Cię stworzył, zaprawdę wiedział, co robi. Chce On szerzyć Miłość, czyli Siebie, w nieskończoność. Bóg nie ma odpowiednika w iluzji czasu. Wirus jest najbliższym ziemskim bytem do sposobu działania i myślenia Boga – pragnie on szerzyć się w nieskończoność. Bóg nie zabiera jednak i nie krzywdzi jak wirus, lecz po prostu kocha i daje Siebie.

Bądź więc jak Bóg, ponieważ zostałeś stworzony na Jego obraz i podobieństwo. Innymi słowy, jesteś wirusem Bożej Miłości. Rozprzestrzeniasz się i szerzysz, infekujesz tych, których spotkasz, sobą. Ja pragnę jedynie, aby rozmiar tej nowej epidemii Miłości rósł i rósł, aż przewyższy i całkowicie zdominuje jedyną chorobę, jaka jest – wiarę w istnienie mocy i siły w ego. Ego nie istnieje. Jest to obiektywna opinia kogoś, kto podobnie jak inni przede mną, wyrósł z ego. Tak jak ząbkowanie bywa u małych dzieci bolesne, tak i Wy boleśnie bawicie się w grę zwaną czasem. Gdyby ta gra miała jakiś głębszy sens, zaprawdę bawiłbym się w nią razem z Wami, a nasz Ojciec wraz z nami. Sęk zaś jest w tym, że zarówno Ojciec, jak i Syn czasu nie znają. To, co nieprawdziwe, w Synie może skosztować owocu poznania czasu, ale to, co było tak reklamowane przez sprzedawcę jako słodkie i ciekawe, okazuje się być niczym innym, jak receptą na permanentne dolegliwości wszelkiej maści. Dajcie więc sobie z tym spokój! Tylko Wy macie moc powiedzenia samym sobie: Tak, to już dość. Czas przejść do kolejnego etapu, czas na duchową dojrzałość.

Zauważcie jak to, co chełpi świat, prowadzi na manowce. Zawsze. Inaczej być nie może. Nie dziw się więc, gdy jesteś prowadzony w strony nieznane światu i kulturze czy społeczności masowej. Ciągła świadoma jednia z Bogiem jest obecnie tak niszowa, jak za moich czasów. Teraz jest jedynie większy popyt na Boga niż kiedyś, lecz podaż pozostaje na podobnym, niskim poziomie.

Podaż to Ty. Osoba, która czyta te słowa, ma szansę stać się dostawcą Bożej Miłości. Nie jest to dawanie w ludzkim rozumieniu tego słowa – jest to jedynie udowadnianie samemu sobie, że masz to, co dajesz, w obfitości. Dając Bożą Miłość, sprawiasz, że bardziej ją czujesz. Bardziej ją czując, odkrywasz jej coraz więcej i więcej w swoim wnętrzu. Nie podbierasz jej innym. Odkrywasz w swoim wnętrzu nieskończone złoże, jakiego zawsze szukałeś, najcenniejszego surowca, jakim jest Boża Miłość. Dlatego też dawanie tej Miłości jest tak ważne, dlatego też jest niezbędne w Twojej konwersji.

„Jaka konwersja?” – zapyta ego. Konwersja z tego, który zadaje pytania, na tego, który WIE. Dlaczego wie? Ponieważ poznał. Kogo poznał? Chrystusa. Jakiego znowu Chrystusa?

Chrystus to Syn Boży. To niezniszczalna część Ciebie. To Ty poza czasem. To jest to, co Bóg stworzył. Chrystus ma moc sprawczą. Ego wydaje się, że mieszka w obrębie Chrystusa, lecz prawda jest taka, iż to jedynie wola Syna, by zasnąć, powoduje, iż sen jest możliwy. 

Wydawać się może, że mówię zagadkami, lecz prawda jest taka, iż ja w ogóle nie mówię! Ja po prostu się Wam udostępniam i każdy, kto chce lub tego potrzebuje, może po prostu ze mną rozmawiać, tak jak czyni to Wasz umiłowany Brat, który spisuje te słowa. Czym innym jest rozmowa ze mną, niż wyrażeniem szczerej chęci na zostanie oczyszczonym, na zostanie uzdrowionym z wiary w oddzielenie od Boga? Ta szczerość to prawdziwa chęć zaparcia się samego siebie – czyli zaparcia się ego, zaparcia się zepsucia moralnego, zaparcia się konfliktu, winy i wiary w grzech. Wasz umiłowany Brat usłyszał wiele lat temu następujący frazes : Wojna jest wymagana do rozwoju. Istotnie, wojna z własnymi słabościami jest wymagana, aby zostały one człowiekowi odebrane, tak aby świadomie mógł on stać się Chrystusem. Nie trzeba się dzielić na czworo, nie trzeba się katować czy w inny sposób poniżać czy uwłaczać sobie fizycznie. Takie metody były niezbędne wiele, wiele wieków temu, gdy opór ludzkiego umysłu przed Bogiem był bardzo duży. Obecnie wystarczy zwykłe zaparcie się siebie poprzez odłożenie na bok telewizji, radia, środków masowego przekazu bólu, odłożenie konfliktów rodzinnych, oddanie pracy, jeżeli jej nie znosisz, oddanie swoich związków, jeżeli są nieszczęśliwe, oddanie wiary w moc polityków do czynienia trwałego zła. To oddanie nie zawsze oznacza porzucenie. Oddanie to pozwolenie BOGU, ABY DECYDOWAŁ. Ilu z Was pragnie Łaski, a jednocześnie nie pozwala Bogu na przejęcie sterowania? W jaki sposób Bóg może na Was wpłynąć, jeżeli upieracie się, że ta czy tamta rzecz ma być po Twojej myśli, a nie po myśli Boga?

Cele człowieka cielesnego a cele Boga są całkowicie sobie przeciwstawne. Człowiek chce harmonii w ciele, harmonii w portfelu, harmonii w pracy, harmonii w domu oraz harmonii w kraju oraz na świecie. Bóg natomiast chce powrotu swojego Syna do Królestwa, gdzie harmonia już jest i nie chce On, aby Syn zbyt długo zadamawiał się w tym, co skończone i ograniczone. Dlatego też nie oczekujcie, że Wasze ziemskie życie będzie usiane różami. Owszem, gdy Wasze podejście do faktu Waszego istnienia się zmieni, wówczas owszem, będzie Wam łatwo bez względu na to, co będzie się wydarzać. Lecz nie oczekujcie nieba na ziemi. Szukajcie wpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie Wam dodane. Czyli otrzymacie to, co niezbędne, to co naprawdę potrzebujecie i chcecie – nic więcej, nic mniej. I to właśnie posiadanie rzeczy niezbędnych bardzo, ale to bardzo Was uszczęśliwi. Ilu z Was dosłownie katuje się nadmiarem rzeczy, które ciągle są kupowane, aby zatkać ziejącą w środku duszy dziurę, której żadna rzecz nie zaspokoi? Ile z tych rzeczy psuje się, ile z nich okazuje się nie tym, czego oczekiwaliście? Ile zakupów robicie tak naprawdę z inspiracji, z lekkością, z prawdziwą chęcią czy też potrzebą wyrażania Miłości Boga, poprzez dodanie do swojego śmiertelnego życia jakiegoś przedmiotu czy też przyjemności fizycznej? Zbyt mało. Każdy Wasz oddech powinien mieć na CELU przybliżenie Was do Boga. W każdym momencie powinniście mieć na CELU bycie poprowadzonym do BOGA. Dlaczego tak nie jest? BO CZŁOWIEK WIE LEPIEJ. Czy nie potraficie tego zrozumieć, że to właśnie postawa „ja wiem lepiej” jest źródłem WSZELKIEGO CIERPIENIA? Nie ma cierpienia bez „ja wiem lepiej”. Owszem, ból cielesny spowodowany starymi wyborami może się pojawiać, lecz nie cierpienie. Gdy jesteś stary i Twoje ciało nie funkcjonuje już najlepiej i coś tam cię pobolewa, masz do wyboru – oddać się narzekaniu, czyli być w cierpieniu, lub z radością przyjąć to, co Cię spotyka. Czy już nie wiesz, która z tych postaw jest milsza Bogu? Nie można przyjmować z radością tego, co się wydarza, gdy WIE SIĘ LEPIEJ od Boga. Wasze wiedzenie to gówno-wiedzenie, to okłamywanie samego siebie. Nie macie pojęcia i nie możecie mieć pojęcia o ogromie przedsięwzięcia zwanego Zbawieniem czy Pojednaniem. A skoro nie wiecie wszystkiego, to proszę Was – nie oceniajcie tego, co się przydarza. W szczególności nie oceniajcie tego, co robią inni, gdyż nie macie pojęcia, dlaczego tak czynią i dla kogo jest to zachowanie niezbędne. Może dla Was jest już całkowicie zbędne patrzenie na dany rodzaj ludzkiej dysfunkcji, wówczas po prostu dajcie sobie spokój z oglądaniem. Lecz jednocześnie miejcie na uwadze, iż każde wydarzenie jest niezbędne, aby Zbawienie się dokonało. Nawet to „złe”. To właśnie „zło” wyciąga Was z wiary w oddzielenie, bo efekty „zła” są dla Was tak nieznośne, że zmuszają Was do porządnego zastanowienia się nad porządkiem rzeczy. Głównym zbawcą na ziemi jest cierpienie, ja jestem do niego dodatkiem. Bez cierpienia, choroby, wrzodów, braku i wojny niewielu kłopotałoby się powracaniem do Królestwa – ludzie po prostu by zanurzyli się w przyjemnym świecie zmysłów. Te rzeczy są po to, aby wskazać WSZYSTKIM konieczność pracy nad sobą, konieczność prowadzenia świętej wojny z własnymi słabościami. To jest naprawdę bardzo istotne, aby posiadać chęć bycia odmienionym przez Boga. Bez tej pokuty, bez szczerego postanowienia poprawy, cudów nie będzie. Cuda są możliwe w miejscu, gdzie Syn wraca do Stwórcy z łzami w oczach, mówiąc : Ojcze, zgrzeszyłem, wierząc w te maszkary. Teraz pragnę jedynie Ciebie. Ciebie tylko chcę oglądać. Zabierz proszę ode mnie te obrazy, abym zaznał pokoju.

Ilu z Was się tak modli? Ilu z Was zaznaje cudów podczas swoich modlitw? Zastanówcie się nad tym. Czy nie rozumiecie, iż jedna właściwa i sensowna modlitwa, to modlitwa za siebie samego, aby Twój cielesny wzrok został zastąpiony widzeniem Chrystusa? Gdy patrzysz jako Chrystus, uzdrawiasz. Dosłownie. Patrzenie jako Chrystus to patrzenie z perspektywy całkowitej jedności Stworzenia. To nie jest mrzonka, to nie jest science-fiction. To są proste duchowe zasady, znane od starożytności. Tylko teraz idea jedności wydaje się być czymś odległym, gdy w rzeczywistości wystarczy zanurzyć się w sobie, aby odnaleźć tam wszystko. Zanurz się w sobie. Wypłyń na głębię! Nie zostawaj u brzegu. Tutaj nie ma nic ciekawego. Bóg jest dopiero w całkowitej samotności na środku jeziora, w miejscu, gdzie cały świat został pozostawiony. Nie oznacza to oczywiście konieczności wyprowadzki czy zostania ascetą – po prostu porzućcie przywiązanie do osób i rzeczy. Małżeństwo, związki, dzieci – to wszystko są potencjalnie wspaniałe doświadczenia, o ile człowiek nie postanowi stworzyć z nich karykatur Bożej Miłości. Bóg zawsze musi być na pierwszym miejscu, a razem z tym – ufność w Jego Moc oraz ufność w Jego plan. Czy nie jest to ulga, że tak naprawdę jedyne, co masz do zrobienia, to odprężyć się w Miłości Boga, która już jest, i poddać się biegowi rzeczy? Gwarantuje Ci, że ta Miłość właśnie Tobą pokieruje. Miłość do Boga przełoży się na miłość do ludzi, lecz będzie to całkowicie inne uczucie niż to znane powszechnie na ziemi. Ziemska miłość zakłada przywiązanie, przywiązanie do materii, przywiązanie do mojego lub czyjegoś ciała. Jeżeli jest jakieś ciało, które lubię, to dobrze jest, gdy moje ciało jest przy nim. Gdy tego ciała nie ma, tęsknię. Czy nie widzisz, że ta fundamentalna przesłanka „ziemskich” relacji jest receptą na ROZCZAROWANIE? Czy nie rozumiesz, że tak długo, jak będziesz budował związki na tej cielesnej przesłance, będziesz ROZGORYCZONY? Ciało ZAWSZE zawiedzie. Jeżeli tego nie rozumiesz lub chcesz z tym dyskutować, idź proszę na najbliższy cmentarz. Znajdziesz tam masę †. Ten † jest właśnie dowodem tego, że ciało zawsze Cię zawiedzie, bez względu na to, ile światła będziesz chciał w nie wlać. Owszem, ciało może być rozświetlone, napełnione energią, witalnością, mocą sprawczą i dobrocią, lecz DO CZASU. Ciało jest DOCZESNE. Nie szukaj KRÓLESTWA w tym, co doczesne, ponieważ się zawiedziesz. 

Unia dusz, jaką jest prawdziwa PRZY-JAŹŃ, jest zupełnie odmienna od PRZYJA-CIELA. Przyja-ciel jest przy Twoim ciele, przyja-ciel Cię opuści. Przy-jaźń Cię nie opuści, chyba że Ty z niej zrezygnujesz. Przy-jaźń jest jednostronna. To chęć zaproszenia kogoś do Twojego Umysłu, do Twojego Serca. To niekoniecznie ma związek z fizycznym spotkaniem. Czy rozumiesz, że to, co w tej chwili czytasz, to nic innego, jak efekt PRZY-JAŹNI? Ja zostałem tutaj przywołany przez Waszego umiłowanego brata, spisującego te słowa. Przywołany przez niego. Nie dlatego, że „ja” chcę. Na poziomie Dużego Ja moja, Twoja i jego wola są połączone. Dlatego ta komunikacja jest możliwa. My naprawdę chcemy tego samego. Poczuj to w Sobie. Poczuj jak pragniesz tej samej wolności, którą teraz czujesz, nawet jeżeli jest to pozornie odległe, czy też mgliste odczucie, dla Siebie oraz Wszystkich. Naprawdę bardzo tego pragniesz. Tylko fałszywa konstrukcja ego pozwala Synowi wierzyć, że pragnie on czegoś innego. Daj sobie z tym spokój. Przecież Ty pragniesz już jedynie spokoju. Gdybyś go nie pragnął, już dawno zaprzestałbyś czytania czy słuchania tych słów. Jesteśmy przy sobie, moi święci Bracia oraz Siostry, na wieki wieków.

Amen.

Pobierz wykład 4 jako pdf

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.