Wykład 5

Moi Święci i ukochani Bracia i Siostry. Droga do Boga jest „przesłaniem” specyficznym. Specyficznym, ponieważ jego celem jest wykolejenie cielesnego umysłu z ciasnych torów, po jakich przywykł się on poruszać. Szybkie wykolejenie – bez zbędnej zwłoki i bez kolejnych lat czy miesięcy studiowania. Wykolejony umysł to umysł wolny – wolny od kompulsywnego nazywania, oceniania. Oceniając cokolwiek w świecie formy, oceniasz błędnie – albowiem forma jest błędem. Obłęd, który widzicie na Waszej planecie, jest niczym innym, jak efektem spętania świętości w osnowach osądu. Twoja świętość rozświetli ten świat blaskiem, gdy tylko przestaniesz po ludzku osądzać to, co się dzieje. Albowiem to, co się dzieje, dokładnie w tej sekundzie, to nic innego jak skutek Twojego wyboru. Jeżeli więc osądzasz swoje wybory, osądzasz siebie. A Ty dosłownie jesteś świętym Synem/Córką samego Boga. Stworzony na obraz i podobieństwo Boga, nie możesz zgrzeszyć. To, co nazywanie grzechem, to nic innego jak krótka pomyłka, którą ego wydłuża w karykaturę Bożej Miłości – tym właśnie są światy, które widzicie, gdy w waszych umysłach mieszkają osądy. Ta karykatura zmieni się jednak na chwilę, jaką będzie dalsza część wędrówki po Ziemi, w majestatyczny pejzaż, na próbę ukazania bezmiaru Bożej Miłości. Dlaczego próbę? Ponieważ Bożej Miłości nie da się ucieleśnić, nie da się jej wcielić w całości w życie. Można ją jedynie symbolizować, a symbolizujesz ją poprzez „udawanie”, że jesteś kimś w ciele, kimś, kto jest pomocny dla innych ciał, które potrzebują pomocy. To tylko hipnotyczny obraz, to ułuda. W królestwie nic takiego nie ma miejsca i wszyscy są wolni. My jednak wykorzystujemy, nawet teraz, te hipnotyczne obrazy, aby wskazać tym, którzy jeszcze myślą, że śpią, prawdziwy ogrom i majestat Bożej Prawdy. W tej Bożej Prawdzie my naprawdę jesteśmy wolni. W tej Bożej Prawdzie naprawdę nie możemy umrzeć. Czy to oznacza, że porzucamy ciało i od razu się tam udajemy? Nie. Dalej mamy ciało, tak długo, jak Bóg prosi nas, abyśmy w nim przebywali, ale jednocześnie oddajemy Jemu pełną władzę oraz sterowanie nad ciałem.

Człowiek nie wie, jak prawidłowo wykorzystać ciało. Gdyby wiedział, to czy świat, który oglądają ludzkie oczy, byłby tak „przepełniony” nienawiścią, lękiem, bólem i konfliktem? Czy gdyby każdy, absolutnie każdy, zaczął teraz słuchać Głosu Boga, to czy myślisz, że konflikty mogłyby dalej istnieć na tej planecie? Nie mogłyby. Nie chodzi w tym miejscu o słuchanie Twojej religii, jakakolwiek by ona nie była – chodzi o wyznawanie religii Miłości. To jest jedyna sensowna religia, jaka istnieje! Jeżeli więc Twoja organizacja religijna przybliża Cię do miłości do Boga, do miłości do bliźnich, do miłości do siebie samego, to wspaniale! Jeżeli tak nie jest, zastanów się nad tym, co robisz. Wielu, naprawdę wielu prowadzi ludzi na manowce. Jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną. Jedynym, naprawdę jednym kompetentnym przewodnikiem na Drodze do Boga jest Duch Święty, który mieszka w Tobie. On tam już jest. Nie oszukuj siebie, mówiąc, że go tam nie ma. To właśnie oczyszczenie blokad na drodze do czystej komunikacji (czytaj – słuchania) Ducha Świętego to jedyny cel i zadanie tego dzieła. Nic więcej zrobić dla Was nie mogę! Nie jestem w stanie dać Wam Królestwa, gdyż Wy  już Królestwo macie. Nie jestem w stanie wrócić powtórnie, gdyż nigdy nie odszedłem. Moje powtórne przyjście to nic innego, jak zrozumienie tego ostatniego zdania. 

Dlaczego tak wielu czeka na moje powtórne przyjście, nie rozumiejąc, że ja nigdzie się nie udałem i dalej jestem z Wami tutaj? Każdy mistyk wszystkich czasów wie, o czym mówię. Ja cały czas tutaj jestem. Odkładając na bok wiarę w iluzje tego świata, zaczniesz mnie dostrzegać. Skup swój wzrok na mnie. 

To, co nazywacie moją „śmiercią na krzyżu”, było niczym innym, jak moją decyzją, aby udowodnić sobie oraz całemu światu, że śmierci nie ma. Skoro zaś śmierci nie ma, nie ma powodu do niepokoju, nie ma powodu do walki oraz narzekania na to, co dzieje się w formie. To, co dzieje się w formie, nie jest ostateczne, jest ulotne, nietrwałe. To, co nietrwałe, nie jest Tobą. Tylko Ty jesteś Tobą. A kim Ty jesteś, jeżeli nie wszystkim?

Czym jest zaś wszystko, jeżeli nie niepodzielną całością, w której wszystko się zaczęło i wszystko się skończy? Po co dzielić i fragmentować siebie? Czy próba podzielenia siebie na dobro i zło nie jest tak naprawdę formą samo-tortury, samo-okaleczenia? Po co dzielić doświadczenia na dobre i złe? Po co dzielić to, co robimy, na dobre i złe? Ego mówi, że tylko dzięki temu podziałowi wiesz, co dobre i możesz unikać tego, co złe. Dowolna osoba, która żyje podług ciała i dzieli na dobre i złe, nie zrozumie sensu drogi krzyżowej oraz mojej śmierci na krzyżu. Istnieje coś takiego jak wyższe Dobro, to stan spoza pary przeciwieństw. To Boskie objawienie i wgląd z pierwszego rozdziału Genesis – wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre. A Ty jesteś tym czymś, co Bóg stworzył. Jesteś poza parą przeciwieństw, o ile tylko poprosisz sam siebie, aby tak się postrzegać. Proszę Cię więc, abyś wszędzie od teraz widział to wyższe Dobro, poprzez zaprzestanie ludzkiego, ściśle egotycznego osądu. 

Dobro, o którym tutaj mowa, to nic innego, jak akceptacja tego, co jest. Bez akceptacji nie jest możliwe życie i bycie w Teraz – świętym miejscu, do którego warto i należy ciągle pielgrzymować. Prawdziwa akceptacja oznacza po prostu pogodzenie się ze swoim postrzeganiem, takim, jakie ono jest na tę chwilę. Podstawą tego pogodzenia, w szczególności jeżeli w Twoim postrzeganiu jest jakiś rażący Cię problem, jest zawieszenie wiary w realność problemów oraz realność samego postrzegania. Innymi słowy wiem, że widzę iluzje i po prostu zgadzam się na taki stan rzeczy, na widzenie iluzji, jednocześnie pamiętając to, kim jestem i pamiętając moją Boską Rzeczywistość. W tym miejscu umiera tak zwane „duchowe ego”, które jest niczym innym jak zbiorem osądów na temat Boga, na temat drogi do Boga, na temat… Ciebie oraz tego, kim jesteś, na temat Twojej relacji z Bogiem.

A więc przyjrzyj się proszę, czy akceptujesz Ziemię taką, jaka jest obecnie, wraz z wszystkimi jej „ciemnymi” stronami. Jeżeli nie, oznacza to, że wierzysz w realność tego, co widzisz. A to, co widzisz, nie jest realne. Nie masz pojęcia, czym jest Ziemia. Nie masz pojęcia, czym jest zbiór istot, zbiór dusz, który wspólnie tworzy „realność” tego miejsca, który wspólnie wybiera wspólne doświadczenie tego, co wy nazywacie życiem na Ziemi. Te Dusze to Syn Boży, który wspólnie śpi sen o czasie i przestrzeni. My, czyli Ci, którzy są „wniebowstąpieni”, jedynie przyglądamy się Wam, z czegoś, co moglibyście nazwać innym wymiarem. W pewnym jednak sensie śnimy razem z Wami, gdyż Syn jest Jednym. Dlatego też każda przebudzona dusza pragnie jedynie przebudzenia kolektywu i zrobi wszystko, o co prosi ją Ojciec, aby ten kolektyw się obudził. Niektórzy w momencie Urzeczywistnienia decydują się odejść, inni zostają dalej na chwilę na Ziemi. Nie ma to znaczenia. Ważna jest jedynie Służba Bogu, służba Pojednaniu. To jedyna rzecz, która daje spełnienie i radość. W jaki sposób można być szczęśliwym, jeżeli nie wypełnia się woli Ojca, a wolą Ojca jest jedynie abyś był szczęśliwy i abyś służył sobie oraz wszystkim współbraciom? Nie wypełniając tej misji, prowadzisz nudne, jałowe życie, które musi skończyć się na cmentarzu. „Życie” bez Ducha to nie życie, to tylko egzystencja. Zaprawdę warto podjąć wysiłek i w pełni pozwolić, aby Bóg nas używał do celu, jaki tylko Jemu jest znany. To jest najbardziej niezwykła część tego etapu konwersji z kogoś pozostającego głuchym na Głos Boga, w kogoś, kto słucha – jest to etap, w którym faktycznie zaczynasz działać w zgodzie z tym, co Bóg dla Ciebie zaplanował. Wówczas Twoje życie przechodzi w zupełnie inną fazę. Zaczynasz otrzymywać wsparcie w tym, co robisz, co jest całkowitym odwróceniem konieczności harowania w pocie czoła na wszystko, co masz. Innymi słowy, masz więcej, robiąc mniej, a ostatecznie, czyli w momencie, gdy postanawiasz już nic nie robić, masz wszystko. Nicnierobienie, o którym tutaj mowa, to nie lenistwo lub dwa następujące po sobie okresy sześciomiesięcznych wakacji w ciągu roku – to po prostu zaprzestanie egotycznego myślenia i działania. Egotyczne myślenie i działanie, to słuchanie głosu ego, to działanie w lęku, to myślenie w lęku. Jeżeli więc dostrzeżesz kiedyś w sobie myśl pełną lęku, która chce popchać Cię do jakiegoś działania, zatrzymaj się na chwilkę. Pomyśl, oddychaj i pozwól, aby ta myśl Cię opuściła. Czy to nie jest wspaniałe, że znajduje się wewnątrz nas taki zawór bezpieczeństwa, który możemy kiedy tylko chcemy zwolnić, aby uszło z nas całe napięcie? Nie musimy się tak napinać. Nie musimy się stresować. To, że większość żyje cały praktycznie czas w stresie, naprawdę nie oznacza, że jest to konieczne. Wręcz przeciwnie, jest to nie tylko zbyteczne, to jest szkodliwe! Po jakiego grzyba Wy się tak martwicie?! O jutro? Jakie jutro? Czy nie ma tylko Teraz? Gdybyście mogli naprawdę kontrolować przyszłość, to martwienie się naprawdę miałoby sens. Wy jednak macie tak naprawdę jedynie ograniczony wpływ na jej kształt, a ten wpływ to nic innego, jak to, co robisz TERAZ. To jedyny znany sposób wpływania na przyszłość. Jeżeli więc wiesz, co zrobić, aby polepszyć swoją przyszłość, idź i to zrób. Jeżeli zaś nie wiesz, lub nie chce Ci się, nie narzekaj, pogódź się z tym, co jest i po prostu się odpręż. Co, można odprężyć się w nicnierobieniu? No najwyraźniej można, skoro jedyną alternatywą jest walka samego ze sobą – z jednej strony nie mam teraz siły lub ochoty, a z drugiej jest we mnie coś, co mówi mi, że muszę to coś zrobić właśnie teraz. Jaki to ma sens? Czy nie żaden? 🙂

Odpręż się, proszę, w tym, co jest. Czy zawsze nie jest przypadkiem COŚ? Czy to coś, co jest zawsze, czy to przypadkiem nie jesteś TY? Nie mówię tutaj o Twoim ciele, czy też emocjach i myślach, które „posiadasz”, mówię tutaj o Tobie. O Dużym Ty. Czy Ty nie jesteś cały czas? Czy nie jesteś ponad tymi wszystkimi wyobrażeniami, ponad ciałem, ponad wizerunkami, ponad wizerunkiem ziemi? Ty jesteś ponad tym, co się wydarza. Byłeś, jesteś i będziesz na zawsze ponad wszystkim, co kiedykolwiek działo się w czasie. Czy to nie jest transformująca perspektywa? Czy to nie jest zarazem jedyna słuszna perspektywa, jedyny słuszny punkt widzenia? Jest. Tylko Oświecony Umysł Chrystusa ma rację, cała reszta jej nie ma. Więc jeżeli ten Umysł mieszka w Tobie, daj już sobie spokój z tą książką. Oddaj ją komuś. Wielu z Was dozna tego stanu w trakcie studiowania tego dzieła. Gdy on się pogłębi, gdy on stanie się Twoim domem – daj sobie spokój i oddaj Drogę do Boga komuś innemu, kto z niej skorzysta. Ta książka to potężna dawka Światła, wstrzyknięta do krwiobiegu, która musi krążyć, niczym lekarstwo w żyłach pacjenta, aby zadziałać. Pacjentem w tym wypadku jest po prostu kolektywna świadomość Polski, choć nie tylko. To, co dzieje się u Ciebie, na Twoim podwórku, wpływa na całą „resztę” planety. Musi. Wpływa na cały wszechświat. Czy potrafisz zrozumieć, że ja przychodzę do Was, ponieważ kocham Was i bardzo pragnę widzieć Was świadomymi u mojego boku, po prawicy naszego Ojca? Czy potraficie przyjąć głębię Miłości, jaką ja oraz Ojciec pałamy do Was? Jeżeli chcesz więc Pokoju, daj go sam sobie, akceptując po prostu, że jesteś nieskończenie kochany. W tym miejscu zakończmy ten przydługi wywód 0:-)

Amen.

Pobierz wykład 5 jako pdf

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.