Wykład 10

Moi Drodzy, Święci oraz umiłowani Bracia, oraz Siostry.

Witam Was w tym świętym oraz wspaniałym miejscu. Witam Was, w tej świętej przestrzeni, w której już się znajdujecie. Czy myślisz, że to nasze wspólne spotkanie, które ma teraz miejsce w Twoim wnętrzu, jest możliwe dzięki temu, że Twoje zewnętrzne urządzenie peryferyjne, jakim jest ciało, widzi jakieś literki, czy też jest ono możliwe dlatego, że Twoje wnętrze jest po wieki w Chrystusie, którym oboje jesteśmy? Ale długie zdanie, co? Ale prawdziwe 🙂

Proszę Cię, nie rozpaczaj. Nie zniechęcaj się! Droga do Boga jest prosta, jest łatwa. Tutaj nie chodzi o przyswajanie, tutaj nie chodzi o bycie tym, czy tamtym. Tutaj nie chodzi nawet o przypomnienie. Tutaj w zasadzie o nic nie chodzi… 

W jakim sensie o nic nie chodzi?

To jest bardzo proste. Ludzki umysł dąży – stale do czegoś dąży. Stale chce coś osiągać, chce stawać się czymś. A później to wszystko traci, gdyż to co “zdobywa” w czasie, jest nietrwałe. W tym rozumieniu, ludzka gonitwa nie ma sensu. Owszem, może mieć jakiś sens praca, aby zdobyć to, czy tamto dobro materialne – nie ma w tym działaniu nic złego – złem, czyli błędem, czyli grzechem jest POSZUKIWANIE w tych rzeczach SIEBIE. Człowiek czuje się nieszczęśliwy, bo szuka Siebie i nie znajduje. Dlaczego nie znajduje? Bo już JEST. Jak można siebie znaleźć, skoro nie można siebie stracić? Jak można siebie nie poszukiwać w sobie? Jak jestestwo, którym jesteś, które jest tobą, mogło zapomnieć, że JEST? Eloooooooo? Czy ktokolwiek może mi to wytłumaczyć? 

Umysł milknie. Umysł się zatrzymuje. Tak jest zawsze, jak tylko zaczniemy chwilę wspólnie zastanawiać się nad “sensem tego wszystkiego”. Sęk w tym, że to, czyli oddzielenie, nie ma SENSU. Gdy powstaje wewnętrzna akceptacja braku sensu – czyli umysł zgadza się, że przegrał, że nie jest i nie może być Panem – wówczas oświecone Serce Chrystusa – którym Ty już jesteś! – wówczas i tylko wówczas Ono staje się Twoim Panem. Czy teraz rozumiesz? Umysł należy zdetronizować. Mam moc, nadaną mi przez Boga, do wyciągania umysłów z osnów osądu, lecz mogę to uczynić jedynie wówczas, gdy dany umysł tego chce. Gdy chce “ze sobą skończyć”. Czy rozumiesz, że wejście na ścieżkę duchową to nic innego, jak samobójstwo ludzkiego umysłu? Nikt nie dokona tego dobrowolnie. To jest możliwe tylko wówczas, gdy cierpienie, gdy ludzkie zmaganie się komuś znudzi. Ile to potrwa? Nie wiadomo. Czy Tobie znudziło się zmaganie? Czy naprawdę i szczerze chcesz już tylko Miłości i Pokoju, a jedyna przeszkoda, jeżeli jakaś jest, leży gdzieś wewnątrz Ciebie? To jest ta wewnętrzna walka, to ścieranie się z samym sobą. Zrozum proszę, konflikty wewnętrzne, takie jak na przykład rozpamiętywanie przeszłych decyzji, nie są sprawami błahymi. Owszem, w całości sprawy nie mają znaczenia, lecz mają wielkie znaczenie – mają wpływ – na Twój wewnętrzny stan. Nie możesz pozwolić, aby konflikty wewnętrzne Tobą rządziły. Gdy tak będzie, Twoje życie będzie piekłem. Czy tego chcesz? Ciągłego konfliktu? Czy nie wolisz naprawdę pokoju i błogości, który pojawia się w cichym podążaniu za głosem swojego serca? Czy myślisz, że głos Twojego serca, to głos, który każe Ci się unicestwić? Czy myślisz, że To jest prawda? Tylko głos ego kiedykolwiek namawia Cię do ataku. Tylko on kiedykolwiek mówi Ci, że Ty cierpisz, że inni cierpią, że cierpienie ma trwać. Owszem, czasami możesz odczuwać ból fizyczny, lecz ciągłe katusze wewnętrzne –  a do tego właśnie się tutaj odnosimy –  to naprawdę nie jest wymysł Boga. On naprawdę ma inny plan na Twoje życie, niż ciągłe odgrywanie na nowo tych samych bolesnych scenek, aby budować jeszcze większe pomniki ku czci bezgłowych bożków, jakimi są absurdy konfliktów międzyludzkich oraz konfliktów wewnętrznych. BÓG MA INNY PLAN NA TWOJE ŻYCIE. Bóg chce, abyś był szczęśliwy! Dlaczego, dlaczego, oj dlaczego tak bardzo tego nie chcecie???

Ilu z Was prawdziwie pragnie Pokoju, ilu jest skłonnych złożyć broń – czyli oddać miecz osądu podług ciała – ilu z Was jest skłonnych żyć w Pokoju? Ilu z Was rozumie, że Pokój to nie jest jakiś tam błogostan, który wymaga niewiadomo jakich umiejętności. Zaprawdę szczytem mentalnej gimnastyki jest próba uwierzenia w moc sprawczą ego, gdyż wymaga to całkowitego zapomnienia centralnej Świadomośći, w której wszystko istnieje i wszystko się kończy. Czy czujesz To? Czy czujesz ten bezmiar, tą nieskończoność, ten Pokój? To miejsce poza czasem? Czy ten Bóg, ten Chrystus, czy To może przyjść do Ciebie samo Teraz? Czy tego przypadkiem nie ma Teraz? Czy Teraz nie jest Tym? Poczuj To proszę. Bardzo Cię proszę…

Czym są boleści, które się pojawiają? Dlaczego tak dużo jest w człowieku wewnętrznego cierpienia? Czy to przez to, że człowiek jest zły, że jest głupi, że jest w niewoli grzechu, że słucha “złego” głosu? Przecież to się w Prawdzie nie dzieje, moi święci Bracia. A pozwólcie sobie na chwilkę na “ciężkość”. A zobaczcie, jak to jest z nią być. To troszeczkę inne podejście od tego, o którym mówiliśmy wcześniej. W tym podejściu po prostu pozwalamy, aby wnętrze było takie, jakie jest. Obserwujemy je. Działamy w formie, jak dawniej. Z jedną tylko różnicą  – dajemy przestrzeń, stwarzamy możliwości na cud. Przecież w każde, szczere i prawdziwe otwarcie, Bóg musi sam wpłynąć. Otwórz się więc proszę…

Te pauzy są celowe. Otwórz się proszę. Wpatruj się w przestrzeń. Nie wypełniaj przestrzeni rzeczami, przez chwilę skup się na pustce. Pustka dla ludzkiego umysłu może być nudna, może wydawać się śmiercią. Jest czymś dokładnie przeciwnym, gdyż jest tym co zostanie, gdy czas przeminie. Potencjał. Możliwość. Twórczość. Radość. Pokój. To wszystko jest w pustce, pustka to Ty. Skorzystaliśmy już z możliwości doświadczenia światów, doświadczenia miliardów form. Co to dało? Ano tylko znudzenie. Nam się to przejadło…

Pustka. Przestrzeń. Oddech.

Dźwięki. Lub ich brak.

Czy czujesz jak pustka, jak przestrzeń, jak doświadczenia łączą się i zlewają z tym fizycznym światem? Nie ma co z niego uciekać, gdyż jest on tylko chwilową narzutą na pustkę. Kiedyś się znudzi… A dopóki się nie znudzi, czy nie możemy chwilkę pofiglować?

Saint Germain:

Moi ukochani. Dość tego cierpiętnictwa! Dość tych rozważań, tych bazgrołów. Po co jest czas? Aby się bawić, aby wielbić Boga. Czy jedno i drugie nie jest tym samym? Czy można pobawić się w czasie, nic nie robiąc? Czy medytacja, a uwielbienie Boga, czy nicnierobienie, a robienie, czymś się różnią? W czasie tak, w Prawdzie, nie 🙂 Zagadkowe? Popatrzcie na to jeszcze raz 🙂

Kochamy Was,

Saint Germain

Jeszua:

Napiszmy to może jeszcze raz, innymi słowami. Prawda jest prosta. Prawda jest w Tobie. Zatop się w Prawdę, zatop się w Sobie.

Czy czujesz może swoje wnętrze? Czy czujesz, co się w nim dzieje?

To nie jesteś Ty. Ty nie jesteś wydarzeniami w czasie i przestrzeni, a emocje również są tymi wydarzeniami. Dlaczego tak trudno postawić jest linię, która oddzieli to, co tymczasowe, od tego co wieczne? Ponieważ czas jest poplątaniem. Nie jesteś emocjami, nie jesteś ludzkimi myślami. Doświadczasz ich, lecz nimi nie jesteś.

Bardzo, bardzo.

Poczuj.

Nie uciekaj.

Nie kombinuj.

Poczuj.

To jest ciągły powiew, ciągły zew. Zew czego? Zew prawdziwej wolności. Nie wolności w śmierci, lecz wolności w Życiu. 

Amen.

Pobierz wykład 10 jako pdf

WYKLADY_IKONKA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.