Miłosierdzie – transkrypt przekazu oraz opis praktyki Marii

Moi Drodzy Przyjaciele!

Poniżej znajduje się transkrypt przekazu Marii pt. Miłosierdzie. Poza nauczaniem, wewnątrz pod koniec jest  opis pięknej praktyki trwania w Miłosierdziu, która przeczuwam, może być bardzo pomocna ❤


PRZEKAZ


Moi Najukochańsi Bracia oraz Siostry!

MIŁOSIERDZIE. Czym jest miłosierdzie? 

Dużo ludzie rozmyślają o miłosierdziu. Dużo myślą. Dużo mówią. A ilu, tak naprawdę, jest miłosiernych? I czy Ty zaliczasz się do tego grona? Miłosierdzie, to nic innego, jak pozwolenie sobie na okazywanie miłości. I czy w Twoim życiu nie nadarzają się przypadkiem okazje, aby okazać miłosierdzie właśnie? Okazać je sobie oraz bliźnim. 

Czy jesteś w stanie zrozumieć, czy jesteś w stanie pojąć i zaakceptować, że to, co robisz i czynisz bliźniemu – czynisz sam sobie? Jeżeli więc odmawiasz okazywania miłości bliźnim, odmawiasz go również sobie. I tak naprawdę to jest to – to jest ta przyczyna, dla której wszystkie ciężkie zachowania są bolesne, zarówno dla tego, który je odbiera, jak i dla tego, który je czyni. Nie jest możliwością wyrządzanie krzywdy bez konsekwencji, a tą konsekwencją będzie kiepskie samopoczucie. Wyrzuty sumienia. Dlaczego wyrzuty sumienia się pojawiają? Ponieważ ktoś postanowił odmówić miłosierdzia sobie lub bliźniemu. 

I jest miejsce – jest Prawda – w której to zlewa się w jedno. Dlatego też powstały przykazania miłości – po to, aby kochać zarówno siebie, jak i bliźnich. I nie możesz kochać tylko siebie, wykluczając bliźnich, ponieważ to oznaczałoby, że mylisz ciało, mylisz swoją fizyczną formę z tym, kim jesteś – a tym nie jesteś. I to spowoduje w Tobie ból, który będzie odzwierciedlał się zazwyczaj w postaci intensywnych konfliktów zewnętrznych – jeżeli próbujesz kochać tylko siebie. Szczególnie będą to konflikty z innymi ludźmi. Jeżeli zaś Twoim grzechem, czyli Twoim błędem, jest nadmierne kochanie innych i pozostawianie siebie daleko, daleko w tyle… Wielu próbowało wtłoczyć mnie w taką rolę i taką też rolę mogliście zobaczyć. Rola maryjna nie jest rolą kogoś, kto pozwala niepotrzebnie sobą pomiatać, ale to jest rola kogoś, kto ufa Bogu, kogoś, kto zna Boga i kogoś, kto kocha dokładnie w ten sam sposób siebie i bliźnich. To jest prawdziwa rola maryjna. Jeżeli próbujesz, tylko i wyłącznie, dawać innym, robić dla nich jak najlepiej, a jednocześnie nie pozwalasz sobie przyjąć miłości – ponieważ zauważ, że Twoja miłość do Ciebie, którą przyjmujesz, nie musi oznaczać, że – robię dla innych, robię dla innych, robię, robię, robię, a później zaczynam – o, to teraz muszę dla siebie – i robię, robię, robię dla siebie. To może oznaczać, że będziesz robił cały czas dla świata, a jedyne co zrobisz, to przyjmiesz miłość od świata, która dla Ciebie przypływa. Będziesz robił coś dla kogoś i ktoś będzie robił coś dla Ciebie. I nie będziesz miał żadnego, najmniejszego nawet problemu, z przyjmowaniem tej miłości, ponieważ wiesz, że to jest Miłość od Boga – to, co do Ciebie przychodzi. 

Bardzo często to, co ofiarowuje Wam świat wzbudza Wasze zaniepokojenie, ponieważ myślicie, że chcecie czegoś innego. Zauważcie, że to, co przychodzi od świata do Was jest dokładnie tym, o co sami poprosiliście; jest tym, co sami sobie wytworzyliście. Jak tylko zaczniecie głęboko się przyglądać temu, co do Was przychodzi, to dostrzeżecie wewnątrz piękne, piękne lekcje. Lekcje pełne miłości – jak tylko zaczniesz akceptować w pełni to, co przychodzi, przyglądać się temu. Bo kiedy zaczniesz być za to wdzięczny, to odczujesz wielką błogość i słodycz – wdzięczność za to, co przychodzi -WDZIĘCZNOŚĆ – ponieważ to jest Miłość od Boga. I nawet, jeżeli przychodzi do Ciebie ktoś w złości, to możesz być wdzięczny za to, ponieważ ta sytuacja najprawdopodobniej – na pewno – chce Cię czegoś nauczyć. Czyli albo będzie to dawanie miłości, przebaczenia tej osobie, bycie dla niej przestrzenią pełną miłości, pełną luzu, albo też będzie to lekcja przebaczenia samemu sobie – kiedy zrobiłeś dokładnie to samo kiedyś, lub masz myśli w sobie, które są skorelowane z takim zachowaniem. 

Zauważcie proszę, że to, co przynosi Wam świat, jeżeli przynosi Wam lekcje, a przynosi je non stop, zawsze jest większe w intensywności niż to, co w Was jest. I czasami może wydawać się, że ktoś, kogo obserwujecie, jest taki patologiczny pod tyloma względami czy w jakimś jednym konkretnym względzie, który bardzo, ale to bardzo, bardzo, Cię denerwuje, ale jest to tylko po to, to rozdmuchanie, to przekoloryzowanie tego obrazu, który widzisz, aby naprawdę przykuć Twoją uwagę, przykuć Twój wzrok, abyś mógł, abyś mogła zacząć naprawdę patrzeć głęboko w siebie. I tam znajdziesz, zawsze znajdziesz, coś, jakąś odrobinę, jakąś cząstkę, która będzie powiązana energetycznie z tym, co widzą oczy Twojego ciała. Będzie relacja. Ta relacja nie zawsze jest oczywista i czasami potrzebujesz coś poobserwować pewien odcinek czasu, aby to zrozumieć.

 Jeżeli nie rozumiesz czego uczy Cię jakaś bolesna sytuacja, to pozwól sobie na tą małą drogę krzyżową, w której zatrzymujesz się na pewnych stacjach i rozmyślasz – ale czego ma mnie nauczyć ta relacja, czego ma mnie nauczyć ten ciągły błąd, który powtarza moje dziecko, mój rodzic, mój partner? To coś, co widzę – na co to wskazuje? I zawsze to będzie coś w Tobie. Niekoniecznie to będzie to samo, co robi ta osoba, czyli na przykład, jeżeli ktoś nadużywa alkoholu, niekoniecznie oznacza to, że Ty nadużywasz alkoholu, ale możesz mieć wewnątrz głęboki, głęboki osąd, że jest to bardzo niewłaściwe i złe zachowanie, destruktywne. I nawet, jeżeli na poziomie świata masz pewną rację, to na duchowym poziomie, na poziomie uzdrowienia, na poziomie miłosierdzia, Ty zaznasz Pokoju dopiero wtedy, kiedy dostąpisz Łaski otrzymania wzroku Chrystusa. A Łaska wzroku Chrystusa, to jest patrzenie w sposób miłosierny. Czyli nawet, jeżeli ktoś z Twoich bliskich nadużywa alkoholu, jeżeli będziesz kochać siebie i tę osobę z taką samą mądrą miłością, to zauważysz, że jedyne na co masz wpływ, to to, co mówisz i robisz przy tej osobie oraz to, czy mieszkasz z nią, czy też nie. Nie masz wpływu na nic więcej. Ludzki umysł chciałby tworzyć jakieś nierozerwalne więzi, jakieś relacje. Twoja relacja z wszystkimi bliźnim jest dokładnie taka sama. 

Jesteśmy wszyscy Dziećmi Bożymi. Jeżeli próbujesz wyciągnąć jakieś relacje jako te, które są na piedestale, jakieś osoby, to grzeszysz, czyli błądzisz. Twoja relacja z całym światem, jak i Twoja relacja samego ze sobą jest jedna, jest równa i Twój wewnętrzny stan w danej chwili, to jest ta relacja – jeżeli teraz okazujesz miłosierdzie i sobie i wszystkim, którzy są w tym momencie w Twoim otoczeniu, jeżeli przebaczasz sobie oraz tym, którzy są teraz w Twoim otoczeniu, wszystkie myśli, jakie w tym momencie się pojawiają. A zauważ proszę, nawiązując do tej analogi, że jeżeli ktoś w Twojej rodzinie nadużywa alkoholu i w tym momencie albo jej nie ma, albo też w tym momencie ta osoba jest trzeźwa, to jeżeli trzymasz tę przeszłość, tę ciężką przeszłość i wzbudza ona w Tobie lęk, konflikt, ból, to zapraszasz – nie wprost – zapraszasz tę osobę, aby powtórzyła to zachowanie tylko po to, abyś Ty mógł, abyś Ty mogła spojrzeć jeszcze raz głęboko, głęboko, na siebie. 

Te bolesne zachowania, te teatrzyki, te scenki, które wzajemnie przed sobą odgrywacie, są powtarzane tak długo, aż coś w Tobie nie pęknie, aż nie nadejdzie cud miłosierdzia. Każde przyjście miłosierdzia jest cudem, ponieważ kończy konflikt w Tobie od razu, a jednocześnie umożliwia całej sytuacji, całemu teatrzykowi przekonfigurowanie się. Umożliwia zmianę. Bez miłosierdzia zmiana nie przyjdzie, ponieważ nawet, jeżeli siłą usunąłbyś, usunęłabyś się z jakiejś sytuacji poprzez ucieczkę, to bez przebaczenia, to za chwilę wróci. Trochę w innej formie, ale wróci. Ponieważ po to też jest sen o czasie, aby wszystkie grzechy, aby wszystkie błędy, zostały przebaczone. Aby wszystko się wyczyściło – po to też służy ten cały sen. 

Odnajdziecie, ponieważ jest to możliwe do odnalezienia, wielką rozkosz w byciu czystym miłosierdziem. W byciu połączonym z pojednaniem wszystkich dzieci Bożych, które chcą – sobie wzajemnie i sobie samemu – sobie przebaczyć. Wszyscy tego chcą. Wszyscy tego pragną. 

Wielu ucieka w różne miejsca próbując się przed tym schować i schronić – przed tym Światłem. Nie ma potrzeby ich gonić. Wystarczy pozostać samemu w Świetle. Pozostać Światłem Chrystusa. Twoje przebywanie w czasie właśnie, nie będzie w sobie miało nic ciężkiego, jeżeli tylko przyjmiesz i zrozumiesz, co zostało tutaj powiedziane. Zawsze jestem miłosierdziem. Zawsze wybieram miłosierdzie wobec siebie, wobec bliźnich, wobec myśli, wobec sytuacji. I dzięki temu mam siłę, nie moją fizyczną, nie moją mentalną, lecz mam siłę, czyli w moim doświadczeniu spływa z góry moc Boga tak, aby harmonizować całe moje ziemskie doświadczenie. Jeżeli w jakimś miejscu wydaje się, że harmonii w tym momencie nie ma, to tylko po to, aby pomóc stworzyć kontekst, stworzyć miejsce, stworzyć lekcje, aby było jeszcze więcej harmonii. W ten sposób możesz być wdzięczny, możesz być wdzięczna, za wszystko zło, tak zwane zło, które Cię spotyka, ponieważ jest to nic innego, jak Twoje własne wołanie o miłość, wołanie o miłosierdzie. 

Chciałabym abyście wiedzieli i pamiętali, że miłosierdzie nie ma nic wspólnego z naiwnością, sztuczną delikatnością, z byciem przysłowiową głupią blondynką, z byciem – oooo, tacy mądrzy mężczyźni, a ja taka naiwna, taka bezbronna. Nie. Sztuczny ideał, powstały w patriarchalnym społeczeństwie, kobiety, która rodzi dziecko i później tylko trwa w ufności, i nic nie mówi, kocha wszystkich – jest sztuczne. Proszę, wyrzućcie taki obraz ze swoich umysłów i zastąpcie go obrazem kogoś naprawdę mądrego. Kogoś, kto wie. Kogoś, kto jest miłosierny dlatego, ponieważ wie, że nic innego nie ma sensu – że po to jest ten świat, po to jest czas, aby okazywać miłosierdzie i pomóc sobie, i pomóc wszystkim – dlatego jest to robione. To nie jest robione z naiwności. To nie jest robione dla jakieś szczytnej abstrakcyjnej idei. To jest robione, ponieważ to działa, ponieważ to jest skuteczne i ponieważ dzięki miłosierdziu cuda naprawdę są możliwe w Twoim życiu. To jest powód. Żaden inny. To nie wynika z jakiejś wrodzonej nieprawdopodobnej łagodności. Z bycia kimś słabym. To wynika z wiedzy. Z niczego więcej, jak wiedzy. Z rozpoznania.

 I zobaczcie proszę, w tym miejscu, jak to, co zostało tu powiedziane łączy się i przenika z nauczaniem tego, którego nazywacie moim synem, Jeszuą. To jest to samo nauczanie, z innym może akcentem. Z akcentem na miłosierdzie. Z akcentem na dawanie miłości sobie oraz bliźnim, oraz z akcentem na ufność i wiarę w cuda, i w moc Boga w naszym życiu oraz w życiu wszystkich. To wszystko. Tu nie ma nic więcej. Tu nie ma nic więcej. Cała reszta, to jest pogłębienie tego, co zostało tu powiedziane. To jest prowadzenie życia w taki sposób, aby to miłosierdzie płynęło dla Ciebie i dla świata. Jeżeli przychodzą lekcje, to nie po to, aby je odrzucać. I jeżeli podnoszą się emocje, to nie po to, aby je zakryć i wmawiać sobie, że ich nie ma – tylko po to, aby je przyjąć; aby pozwolić, aby miłosierdzie rosło; aby serce rosło. To jest możliwe tylko w czasie, ten rozrost. Ale symbolizuje to Twój powrót do Boga. Twoją drogę do Boga. 

Pozwól sobie, proszę, w tym miejscu na chwilę ciszy, ponieważ jest to istotna część, istotny element mojego nauczania. Milczenie. To, co miałam do powiedzenia jest proste i zostało zawarte w tych słowach, które zostały wypowiedziane. Pozostałe, co mam do zaoferowania, to po prostu moja miłosierna obecność. Moje miłosierdzie dla świata, które symbolizowane jest poprzez otwarte ręce – moje miłosierdzie dla świata właśnie. 


OPIS PRAKTYKI


Chciałabym zaproponować teraz pewne ćwiczenie, które możesz wykonać, ilekroć poczujesz taką potrzebę. To ćwiczenie, to nic innego, jak pozwolenie sobie na przebywaniu w miłosierdziu. Jeżeli chcesz, jeżeli potrzebujesz, możesz specjalnie ku temu przygotować przestrzeń w miejscu, gdzie się znajdujesz, aby dać sobie chwilę wyciszenia, chwilę samotności. Możesz puścić jakąś relaksującą muzykę, którą lubisz i po prostu połóż się albo usiądź wygodnie. I pozwól sobie być miłosierdziem wobec siebie, wobec swoich myśli oraz wobec świata. I poczuj jak z góry, powoli, powoli, zaczyna na Ciebie spływać Światło, które pomaga Ci rozświetlić wszystkie ciężkości, które masz teraz w swoim umyśle. Ono po prostu przychodzi łagodnie. Daje Ci przestrzeń. Daje Ci możliwość. Nie zabiera Ci tych problemów, ale po prostu ukochuje Cię takim, jakim jesteś. Pozwól na to ukochanie wszystkich tych bolesnych myśli i dostrzeż proszę, że to wszystko, to jest tylko jakaś tam myśl, a Światło Chrystusa, a Światło od Boga, może sobie z nim poradzić. Może. Wystarczy tylko naprawdę solidnie zaufać, wierzyć i pozwolić, aby jakakolwiek przemiana – jeżeli jakaś ma dokonać się w Tobie lub w kimś na zewnątrz – aby to się dokonało. Bez narzucania sobie terminów. Bez mówienia, kiedy to ma być. Po prostu pozostań w miłosierdziu tak długo, jak uznasz za stosowne. Ja sugeruję 5, 10 lub 15 minut, nie więcej. Jeżeli masz potrzebę – powtarzaj to ćwiczenie. Jeżeli masz jakąś szczególną intencję, jakieś szczególne miejsce, w którym czujesz, że potrzebujesz pewnej penetracji Światła, to dawaj sobie taką możliwość. Chodzi nam bardziej o częstotliwość powtarzania, niż o jedną bardzo długą sesję, po której Ci się to wszystko znudzi. W tym miejscu lepszy jest leciutki niedosyt i takie radosne oczekiwanie na kolejny okres, w którym będziesz mógł praktykować. 

Jeżeli zaś w Twoim życiu wymiar duchowy wyszedł na pierwszy plan z wielką siłą, możesz rozpocząć praktykowanie bycia miłosierdziem cały czas. Jeżeli cokolwiek wyciąga Cię z tego stanu, to od razu w miarę możliwości przyglądaj się temu na bieżąco i staraj się być miłosierdziem na bieżąco, tak aby w żaden sposób nie powstawała sztuczność, aby nie powstawało wydzielanie: to jest moja strefa duchowa, to są moje praktyki, które wykonuję w samotności, a kiedy wychodzę do świata, to jestem zupełnie inny. 

Praktyki są tylko po to, aby dać sobie łagodne miejsce do ćwiczeń – takie dodatkowe kółka w rowerku dla kogoś, kto uczy się jeździć, które są tylko na pewien okres czasu po to, aby umożliwić naukę pewnej umiejętności, która nie jest w sumie umiejętnością, ponieważ bycie miłosierdziem, to jest Twój naturalny stan – ale to jest powrót do tej umiejętności. Tym też jest droga do Boga – powrotem do czegoś, co jest. To jest Twój naturalny stan, który wraca tutaj do tego wymiaru. Wraca do ludzi z różną intensywnością w zależności od tego, jak kto wybiera. Ale jeżeli Ty czujesz wewnątrz ten silny zew powrotu do Ducha, jeżeli Twoje życie przytłacza Cię, to jest to robione po to, aby zmotywować Cię do intensywnego okresu treningu. Intensywny – w tym sensie – aby pamiętać, aby pamiętać o miłosierdziu cały czas, w każdej chwili. Nie w takim sensie – aby uciekać i stawać się sztucznie ascetą, który spędza parę godzin dziennie na medytacji, a później, kiedy wychodzi ze swojego odosobnienia, jest taki sam jaki był wcześniej. To wszystko zleje się samo. 

Jeżeli więc możesz i czujesz się na siłach, staraj się być miłosierdziem cały czas. Jeżeli zaś czujesz, że potrzebujesz takich intensywnych okresów skupienia się tylko na tym – daje je sobie. W szczególności możesz stosować to ćwiczenie, tę praktykę, jeżeli jest jakiś obszar, jakieś miejsce, jakaś osoba, gdzie czujesz, że jest relacja, w której miłości brakuje. W swoim czasie prawda o tej osobie, prawda o Tobie, prawda o tej sytuacji, sens tej lekcji – to wszystko zostanie Tobie objawione. Trwaj, proszę, w ufności, w radosnym oczekiwaniu, które nie jest czekaniem na to, aż coś się stanie, ale radosne oczekiwanie – w wiedzy, że jest wszystko w porządku i tylko z ludzkiej ograniczonej perspektywy problemy trwają i kiedyś tam się kończą. W Prawdzie ich nie ma. To jest prawdziwe widzenie Chrystusa – Chrystusa w sobie, Chrystusa w bliźnich, Chrystusa wszędzie, ponieważ Chrystus jest wszystkim. Jest Tym, co zostało stworzone przez Boga. Tak więc, proszę Cię, skup się na dostrzeżeniu łagodności, miłości i pokoju w Twoim życiu oraz w życiu całego wszechświata. Spójrz szerzej. Spójrz szerzej. Wypłyń na Głębię. 

Błogosławię Was z całego serca.

Amen

3 myśli w temacie “Miłosierdzie – transkrypt przekazu oraz opis praktyki Marii

  1. Dziękuję❤

    niedz., 22 mar 2020, 11:36 użytkownik Droga do Boga napisał:

    > Tôma posted: „Moi Drodzy Przyjaciele! Poniżej znajduje się transkrypt > przekazu Marii pt. Miłosierdzie. Poza nauczaniem, wewnątrz pod koniec jest > opis pięknej praktyki trwania w Miłosierdziu, która przeczuwam, może być > bardzo pomocna

    Polubienie

  2. Niezwykly, pelen troski i milosierdzia przekaz.W sam raz na obecna chwile.I do tego wskazowki jak to wypelniac.Cudowne…Niebywale…Jestem szczesliwa i radosna w sercu.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: