Światowy spisek – dialog z Jeszuą

Tôma:
Drogi Jeszuo,

Chciałbym poprosić Cię o rzucenie światła na następującą kwestię. Moje serce podpowiada mi, że wydarzenia ostatnich miesięcy są po prostu jednym wielkim spiskiem oraz konspiracją. W sposób jasny oraz klarowny widać, jak pod pozorem pandemii wykonywany jest plan “wzięcia ludzi za twarz”, przejęcia finansowe, zaciśnięcie kontroli nad społeczeństwami. Czy to prawda, że za tymi wszystkimi wydarzeniami stoi ukryta organizacja, syjonistyczna kabała? Czuję, że jak zawsze wskażesz na odpowiedź wewnątrz, powiesz zapewne, że to ja to wszystko kreuję.

Jeszua:
Drogi Przyjacielu,

Oczywiście, to TY stoisz za tym spiskiem i to TY masz decydujący głos o tym, jak potoczą się sprawy dalej. To TY, o którym tutaj mówimy to oczywiście Twoja twórcza, Boska cząstka. Rację mają Ci, którzy podejrzewają oraz wietrzą pewnego rodzaju spisek czy też zmowę za kulisami, ponieważ zaprawdę, siły ciemności “rządzą” światem materii od bardzo, bardzo dawna. To, co jest często zapominane, to fakt, że BÓG JEST PONAD WSZYSTKIM.

Tak więc jeżeli, zaprawdę, zaprawdę, zaprawdę LĘKASZ się spisku, syjonistów, masonów, iluminatów, 5G, korona paniki, kryzysu, wojny, to wiedz proszę, ŻE TY SAM USTANAWIASZ W TYM MOMENCIE MOC W TWOIM DOŚWIADCZENIU, KTÓRA JEST PONAD MOCĄ MIŁOŚCI. Proszę przeczytajcie jeszcze raz powyższe zdanie, ze zrozumieniem, do skutku.

Lęk jest ANTYTEZĄ MIŁOŚCI, jej jedynym przeciwieństwem. Jeżeli lękasz się, jakakolwiek konstruktywna zmiana jest niemożliwa.

Jeżeli w lęku/nienawiści do obecnego systemu zaczniecie tworzyć nowy, to utworzycie coś jeszcze gorszego, niż macie obecnie. Bardzo łatwo jest manipulować masami. Bardzo łatwo jest przeinaczać fakty, kolorować co się chcę tak, jak się to podoba. Dużo trudnie jest natomiast STAWIĆ CZOŁA PRAWDZIE.

Prawda jest zaprawdę, ironizując troszeczkę, bardzo prosta 🙂 Nikt nie każe Ci kupować skażonej żywności z supermarketu, sam to robisz. Nikt nie każe Ci oglądać telewizji czy kupować gazet, sam to robisz. Nikt nie każe Ci mieć telefonu komórkowego, sam go kupiłeś. Nikt nie każe Ci mieszkać w kraju w którym mieszkasz obecnie – sam go wybrałeś oraz w dalszym ciągu wybierasz. Nikt nie każe Ci pracować dla pieniędzy – sam to robisz. Tak więc nie wiem, czy to widzicie, ale SAMI wplątaliście się w SYSTEM ZALEŻNOŚCI dla własnej WYGODY. Wygoda, konformizm, lęk przed odrzuceniem oraz wytykaniem palcami spowodował, że wybieracie to, co wybiera reszta społeczeństwa W LĘKU PRZED ODRZUCENIEM, pomimo tego, że wiecie doskonale, że większość społeczeństwa jest po prostu otumaniona oraz rządzona strachem. To nie są puste frazesy oraz przenośnia – dosłownie tak jest. Przypomnę Wam pewne słowa, które od wieków pozostają niezrozumiane:

„Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26).

Pozwólcie, że wytłumaczę ten cytat. Nienawiść do ojca, matki żony dzieci oraz braci to nic innego, jak rozpoznanie tego, że WIĘKSZOŚĆ ludzi w dalszym ciągu działa w sposób NIEPOCZYTALNY. Słuchają oni mediów głównego nurtu, który trafniej można nazwać głównym ściekiem 😉 Ludzie nie podważają tego, co jest im wpajane, nie pytają, nie dociekają. Dla własnej WYGODY zgadzają się po prostu na wszystko, co dzieje się na świecie, wierząc naiwnie, że tak ma być, że nie może być inaczej. Wszyscy KONFORMIŚCI NIE MOGĄ NAZYWAĆ SIĘ MOIMI UCZNIAMI. Jeżeli nie masz odwagi, aby stawić czoła własnemu wnętrzu, własnemu lękowi to zaprawdę, nasza wspólna wędrówka będzie krótka, gdyż bardzo szybko, zostawię Cię tymczasowo z własnymi problemami. Oczywiście powrócę, w odpowiednim czasie, kiedy zrozumiesz – przez ból i cierpienie – że NIE MA INNEJ DROGI. Możesz iść traktem, jaki wyznaczył Ci Bóg – a zaprawdę, zaprawdę – dla ego jest to nic innego jak przemierzanie stacji Twojej własnej, osobistej Drogi Krzyżowej. Emocje umierają, rodzi się Pokój. Iluzje się kończą, dostrzegasz Nieskończoność.

Nie ma, zaprawdę nie ma innej drogi do uwolnienia niż UWOLNIENIE od niewoli grzechu, która w Waszych konkretnych czasach umiejscowiła się w MIŁOŚCI DO MAMONY. Jeżeli służyć będziesz pieniądzowi, a nie Duchowi – a zauważ proszę, że to co “czci” świat zachodni, kariera, pieniądze, władza, ekonomia – to nic innego, jak kult pieniądza. Nie należy samemu sobie mydlić oczu, twierdząc, że tak nie jest, ponieważ jest dokładnie tak. Pieniądz rządzi światem – czytaj, szatan rządzi światem. Czy to przypadek, że ZŁO-to, czyli złoto zostało nazwane dokładnie w ten sposób? Inny przykład – zło-tówka. Czyli mała odrobina zła. Tak długo, dokładnie tak długo jak w LĘKU przed pieniądzem robić będziesz to, co DAJE CI TYLKO PIENIĄDZE, lecz jednocześnie uśmierca Twoją duszę, tak długo system niewolniczy będzie istniał na Waszej planecie. Zauważ proszę, NIKT CI NIE KAŻE. Owszem, mogą żądać oraz prosić, abyś spełnił to czy inne zobowiązanie, lecz nikt nie ma MOCY POWIEDZIEĆ CI, CO MASZ ROBIĆ. Jesteś JEDYNĄ jednostką, która wpływa na poczynania Twojej postaci, Twojego bohatera w śnie o czasie. Ty jedynie POZWALASZ w swojej własnej NAIWNOŚCI na bycie “rządzonym” przez innych, poprzez zwykłe słuchanie ludzi na górze, których skrycie się boisz. Jeżeli bałbym się polityków, zaprawdę cuda nie przepływałby by, poprzez mnie. No i na pewno nie nauczałbym w świątyniach, należących do innej religii, niż ta, z którą przyszedłem.

Toma:

Dziękuję za wyjaśnienie. Czy mógłbyś rzucić światło jeszcze na fragment z cytatu, który podałeś, dotyczący nienawiści do siebie samego: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści (…) i siebie samego , nie może być moim uczniem”?

Jeszua:

Oczywiście 🙂 Zaprzyj się samego siebie i wierz w Ewangelię. Tę jedyną Prawdziwą, Ewangelię Miłości, Ewangelię Serca. Naiwność nie jest ewangelią serca. Wiedza jest. Serce WIE JEDNAK WSZYSTKO, zna całą PRZESZŁOŚĆ jak i PRZYSZŁOŚĆ. Dlatego TAK WIELU SPOŚRÓD WAS po prostu wzdryga ramionami na pozorne straszne wydarzenia, jakie dzieją się na świecie. Wiecie doskonale, w głębi serca, ŻE NIC SIĘ NIE DZIEJE. Nie ma żadnej istoty, żadnej duszy, której działaby się TRWAŁA KRZYWDA niezgodna z jej życzeniem. Nie oznacza to oczywiście, że bestialstwa dokonywane w formie – a takie dzieją się naprawdę – że zasługują one na oklaski czy też aplauz, ciche przyzwolenie. Zaprawdę powiadam Wam, TYLKO MIŁOŚĆ wyrwać może duszę z uścisku i jarzma błędnego koła poczucia winy oraz grzechu. Tylko Miłość. Widzisz kogoś w konflikcie? Wyślij mu Miłość. Widzisz świat w konflikcie? Wyślij mu Miłość. Nie reagują na Twoje wysyłania Miłości? To znaczy, że wysyłasz ją niewłaściwie, błędnie. Na przykład – myśląc sobie – miłością byłoby zakończenie tego spisku, zakończenie tej ukrytej agendy, która dzieje się obecnie na świecie – A KTO CI TAK POWIEDZIAŁ? Serce, czyli Bóg, czy też naiwność, zmanipulowany umysł człowieczy, który MYLI NIESKOŃCZONOŚĆ i BOSKOŚĆ, z tym co skończone i ułomne?

Jeżeli chcesz modlić się o ŚWIATŁO, zaprawdę MÓDL SIĘ O ŚWIATŁO, a NIE O ZMIANĘ ZŁUDZEŃ NA INNE ZŁUDZENIA. TO NIE JEST TO SAMO. Rozświetlenie złudzeń, przejrzenie ich na wskroś – to jest Światło. Wymaganie zamiany niekomfortowych złudzeń na komfortowe złudzenia – to jest naiwność, wygodnictwo.

Jesteście innymi słowy, jako cywilizacja w genialnym punkcie zwrotnym, w którym za pomocą pewnego rodzaju wstrząsu jesteście PROSZENI o MASOWE budzenie się ze SNU O FORMIE. Nie poprzestawajcie na złudzeniach Przyjaciele, gdyż złudzenia miną, skończą się, a JAM JEST pozostanie.

To właśnie to JAM JEST jest Bogiem, a wszystko, co nie jest Świętą Obecnością JAM JEST, Bogiem nie jest. Tego, co Bogiem nie jest, możesz się zaprzeć, to też możesz “nienawidzić”. Zobacz też proszę na etymologię słowa nie-na-widzieć. Innymi słowy, nie chcesz czegoś widzieć. Nie chcesz czegoś widzieć, czym tworzysz opór wewnętrzny, utwierdzający to coś, czego nie chcesz.

Toma:

A jak to się ma do nie-na-wiści wobec samego siebie?

Jeszua:

Bardzo prosto! Przestań chcieć dostrzegać w SOBIE SAMYM ZŁUDZENIA, BRACIE. Tylko tyle i aż tyle!

Kochamy Was,
Amen.

5 myśli w temacie “Światowy spisek – dialog z Jeszuą

  1. Chciałbym odnieść się do kierowania się pod wpływem lęku.

    Pewniej jesieni wsadziłem dwa rzędy jabłoni. Kilka tygodni później przyszła fala mrozu. Intuicja nakazywała mi ocieplić te drzewka przed mrozem ale ja uznałem że to głos ego i że „kto się boi, ten jest atakowany”- KC. Więc jeśli nie będę się bał, to drzewkom nic się nie stanie.
    Podczas mrozów fizycznie bolało mnie serce. Wiosną okazało się, że większość nowo posadzonych drzewek przemarzła. Resztę wykończyły sarny. Z tego samego powodu (kto się boi…) nie miały należytych osłonek.
    Jakiś czas później zmieniłem zdanie. Te słowa je tłumaczą:
    „Boże! Proszę, daj mi siłę, abym pogodził się z tym, czego zmienić nie mogę; odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę i mądrość, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego.”
    Uznałem że mróz i sarny są tym czego zmienić nie mogę i że wtedy serce podpowiadało mi bym te drzewka zabezpieczył a bolało mnie, bo nie poszedłem za głosem serca.
    Tak myślę, że są rzeczy których zmienić nie mogę jak np barierka nad urwiskiem i że to jest ok.
    Oraz są rzeczy które zmienić mogę jak myśli o barierce, lub te o drzewkach albo te o wspierającym Bogu. Po zmianie tych z kolei zmieniają się zewnętrzne doświadczenia bo choroba na ciele jest wygaszana.
    Więc na to wygląda, że tą chorobę zmienić mogę i zabezpieczyć drzewka też mogłem i że to jest ok i nie jest działaniem pod wpływem lęku a rozsądkiem.
    Dwa lata później posadziłem kolejne dwa rzędy jabłoni również jesienią i tym razem ociepliłem i zabezpieczyłem nowymi osłonkami. Jak na razie wszystkie żyją.
    Lecz wciąż mam problem z odróżnianiem głosu ego od głosu Serca.
    Biorę dotację do tego pola. Niby niedużo i dokładnie tyle co oddaję w składkach więc z jednej strony tak jakbym nie był pasożytem na innych. Nie chcę by ktokolwiek był zmuszony do pracy, lub oddania złotówki która trafi do mnie. Więc wychodząc w tym bilansie na zero, mógłbym myśleć że jest ok. Ale chyba nie jest. Nie wiem skąd te pieniądze pochodzą i nie wiem dokąd trafiają a ja przelewam wodę z kałuży do kałuży. Napędzam ten chory system. Zachowuję się jak trybik maszyny który pomaga jej pędzić. A gdy co roku mówię, że wycofam się z tego, dopada mnie lęk, że bez tych paru złotych sobie nie poradzę. Tak w skrócie.
    W tamtym roku ktoś chciał kupić ode mnie pomidory. Zdrowe, prawdziwe, pachnące. Za wiadro dawał mi 20 zł bo po tyle są w sklepach. Dałem mu darmo i kazałem te pieniądze schować. Serce mnie zabolało widząc te 20 zł bo jak sobie przeliczyłem swoje godziny pracy to wyszło, że pracowałbym za 20 groszy na godzinę?
    Wybaczałem to. Jeździłem za granicę i po co? By za swoją godzinę pracy kupić sobie dziesięć godzin pracy człowieka w moim kraju?

    Ach chciałoby się iść za Głosem Serca, nie ego lęku, lecz czasami tak trudno się w tym rozeznać, co jest co i gdzie tym razem tę nogę postawić.
    Trudne gdy wciąż głosuje ego i miesza, zakrywa Głos Boga.
    Czy to już czas by wyskoczyć z jadącego pociągu, czy zwolnił wystarczająco? Czy mogłem to zrobić w dowolnej chwili bez obawy o skręcenie karku? A może chcę z niego wyskoczyć a jedną ręką wciąż się jakiejś jego części trzymam? A może zostawić to jak jest? Ale ja mam w „nienawiści” to jak jest ten system urządzony.

    Polubienie

  2. Proszę zacznijcie mówić albo niech mi ktoś zwróci uwagę, bo dziwnie mi jakość, gdy sam tyle peplam 🙂
    I chcę coś powiedzieć. Kto chce? Nie wiem ale coś mi nie daje spokoju więc powiem to.
    Jeszua mówi, że nikt nas nie zmusza do kupowania zatrutego jedzenia w supermarketach
    Kupowałem takie, bo nie zawsze mieszkałem na wsi i patrzyłem by kupić jak najtańsze. Wiadomo, tyle systemowych obciążeń, że mało kogo stać na inne.
    Uświadomiłem sobie, że w taki sposób sam nakręcałem tą część rolnictwa, która nad jakość przekłada ilość. Pieniądz rządził.
    Pomagałem nie zasilając producentów zdrowej żywności, których nie wiem jak mały procent w Polsce zostało. Może głównie na własny użytek. A zasilałem jak to dziś widzę biznesmenów rolnych.
    Nie wiem nawet po co to piszę. Może to też moje ego. A może ktoś chce usłyszeć, że jeśli szuka taniej i zdrowej żywności, to w marketach jej nie znajdzie, bo trafia tam tania niezdrowa na której pośrednik może zarobić najwięcej. A może jest też i zdrowa ale udział pośrednika jest finansowo tak ogromny, że mało kogo na nią stać?
    A może mam tu coś do wybaczenia i z przyzwyczajenia przelewając to na ekran łatwiej mi do tego dojść?
    A może przy okazji dobrze jest, by ktoś usłyszał, że maszynowo z udziałem chemii można coś wyprodukować dając 5 godzin swej pracy ale by to było zdrowe i dobre, trzeba dotknąć dłońmi ziemii i popracować 50 godzin? Przynajmniej teraz inaczej nie potrafię.
    Może te słowa mają dać do myślenia? Jeśli chcemy mieć inne życie i nie budować jeszcze gorszego systemu w miejsce starego?
    I dodam że nie czuję się rolnikiem i nie zależy mi na sprzedawaniu żywności za odpowiednią cenę. Bawię się w ogrodnika dla przyjemności i mówię co zauważyłem. A na chwilę obecną, bardziej widzę przyszłość ludzkości w powrocie do kontaktu z naturą i uprawianie własnych ogródków. Lecz do tego potrzebny jest czas. Czas którego zabrakło, bo czas to pieniądz. I znowu te piniądze 🙂
    A wirusoakcja oddała ludziom trochę czasu, hm ciekawe.
    I akurat wczoraj oglądałem odcinek Kiepskich, jeden z pierwszych, o czasie. Wszyscy tak pędzili, że biedny Ferduś widział świat w przyśpieszonym tempie a na końcu odcinka poznał pana systemu, któremu kazał się pocałować w d. haha
    Czas i pieniądz 😉

    Polubienie

    1. Dzięki Sławku za jabłonie, sarny, mróz, ból i otwartość serca. Tak ego zagłusza Głos Boga, ale tylko w swej małej przestrzeni. To jak siedzenie w pokoju, gdzie ryczy radio na cały głos, którego nie da się z jakiegoś powodu przyciszyć. Ego-radio uwielbia jak się przy nim grzebie i majstruje i „naprawia”, wie, że wówczas „kontroluje” sytuację. Nie wie jednego, że można z pokoju, gdzie stoi i ryczy, wyjść, najpierw do drugiego pokoju, ciągle go słychać, ale jakby mniej, później do ogrodu (tam, gdzie rosną Twoje jabłonki 🙂 ) gdzie odgłosy ptaków, szum drzew, powiew wiatru, prawie, że całkowicie zastępują już cichnące ostatnie wysiłki skrzeczącego radia, by przywołać „właściciela” do siebie. Tak, czasami będzie się mu udawało, bo jeszcze mylimy dźwięk starego radia z ciszą łagodności Głosu. Ale zapach jabłonek, kwiecia, już będzie silniejszy. I gdzieś rośnie w nas pewność, że nawet jeśli jakiś wybór nie był wyborem serca, to jego skutki zapewniają, że Głos Serca staje się wyraźniejszy. I to, co przez chwilę bolało, okazuje się błogosławieństwem. Dzięki Sławku, Ogrodniku. Cudnego nowego tygodnia.

      Polubienie

  3. Światowy spisek

    Od początku wirusowo telewizyjnej propagandy czułem kłamstwo. Chwilami wątpiłem w swe przeczucie.
    Jakoś z rok temu pamiętam jak na jednym kanale tv mówiono, że rząd pomoże małoobszarowym rolnikom. W tym samym czasie na innym kanale usłyszałem na czym ta pomoc ma polegać. Otóż ci rolnicy mieli dostawać kasę jeśli zgodzą się oddać swoją ziemię w ręce tych którzy mają jej dużo. Zaświeciła mi się lampka. Przecież to była łapówka a nie pomoc, by zmniejszać ilość małych niezależnych gospodarstw i grupować ziemię w rękach nielicznych. Po tym, kiedy rząd mówił, że da, łapałem się za kieszeń, a gdy mówił że idzie w prawo, patrzyłem w lewo i czekałem aż wystawi rogi tak, że trudno będzie ich nie zauważyć.
    W naszej okolicy na każdej wsi bywało po trzy rodzinne sklepy. Dziś jest mniej niż jeden na trzy wsie. Ale supermarkety rosną wszędzie jak grzyby po deszczu.
    Podobnie jak gospodarstwa wielkoobszarowe. Widać celowe działanie gołym okiem. Nawet jak ktoś nie czuje – po owocach ich poznacie.
    Tylko że do tej pory rzucałem przekleństwami na taki stan.
    Ciemne siły „rządzą” tym światem materii ale co jest często zapomniane, jak przypomina nam Jeszua w Waszym dialogu Toma, Bóg jest ponad tym.
    Przypomniała mi się wczoraj lekcja Jeszuy z Drogi Mistrzostwa (nie mogę jej teraz odnaleźć, nie pamiętam która i dokładnie słów) w której mówi że: wybaczenie rozbraja każdą powracającą falę.
    Jeśli to my wykreowaliśmy sobie taką ciemną falę światowego spisku wrzucając w pole swej świadomości ciemne kamyki, to możemy ją wybaczeniem rozbroić. Nie musimy z nią walczyć, przeklinać, stawiać oporu.
    I za przypomnienie tego dziękuję. Dziękuję Bogu, Tobie bracie Toma, Jeszua, Wszystkim Którzy ślą Światło z Nieba i Ziemii, i Wam drodzy Bracia i Siostry za wyrozumiałość dla wariata który budzi się w domu wariatów i nie bardzo wie jak się zachować.
    Napełniam się wybaczeniem i nie lękam się powracającej ciemnej fali. Wiem już że to działa 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: